Vive myśli o zwycięstwie z najlepszą drużyną świata

- Kiedyś zła passa musi się wreszcie skończyć, wierzę, że już w Kielu - mówi z nadzieją Mariusz Jurasik, rozgrywający Vive Targi Kielce. W niedzielę o godz. 17.15 mistrzowie Polski grają z najlepszą drużyną świata - na wyjeździe z THW Kiel. Transmisja w Polsacie Sport Extra

Praktycznie nic nie przemawia za tym, by w 3. kolejce Champions League Vive sprawiło sensację i urwało punkty obrońcy trofeum. Oprócz kilku wyjątków (Marcus Cleverly, Tomasz Rosiński) mistrzowie Polski są w słabej formie i w niczym nie przypominają drużyny z poprzedniego sezonu. Już na starcie rozgrywek, po porażkach u siebie z Celje Pivovarna Lasko i Chambery Savoie, mają minimalne szanse na powtórzenie sukcesu sprzed roku - czyli awans do najlepszej szesnastki. Przeszkadza im nawet to, że dużo na ich temat pisze się w mediach. - Nacisk, który został wytworzony na zespół po meczach Ligi Mistrzów, powoduje, że niektórym zawodnikom to przeszkadza. Widać to po twarzach, są one smutne, każdy ma w głowie za dużo myślenia - mówi Bogdan Wenta, trener Vive Targi.

W niedzielę kielczanie mają idealną okazję udowodnić, że jeszcze nie można ich skreślać. Zagrają z mocarzem, ze znakomitościami w składzie na czele z najlepszym bramkarzem świata - Francuzem Thierry Omeyerem czy fenomenalnym czeskim rozgrywającym Filipem Jichą. - To drużyna kompletna. Mają mocną "bramkę", skrzydła, rozegranie i koło. Musimy dać z siebie wszystko i tyle - mówi Michał Jurecki, rozgrywający Vive Targi Kielce. O sile THW kielecka siódemka zdążyła się już przekonać latem, gdy w finale turnieju Internationaler Heide-Cup 2010 dostała solidnie lanie 24:40 (11:19).

Zawodnicy mistrza Polski zapewniają jednak, że są w stanie pokusić się o... zwycięstwo. - Nastawienie zawsze jest jedno - wygrana. Nie byłoby sensu trenować i w ogóle wychodzić na mecz, jeśli myślelibyśmy o czymś innym - mówi Witalij Nat.

Nowe bojowe motto prezesa Vive Targów Kielce ?

Więcej o: