Wzrokiem za piłkarzem: Xavi (Hiszpania) i Wesley Sneijder (Holandia) w finale

Mistrzem świata został w niedzielę Xavi Hernandez, który przez cały mundial właściwie niewiele zrobił. Wesley Sneijder nastrzelał goli i więcej ryzykował, ale nie on pierwszy w tym mundialu odbił się od hiszpańskiej ściany.

Xavi w tym turnieju był przeciętnym klepaczem. Mimo że miał za sobą na ogół dwóch defensywnych pomocników, często cofał się po piłkę. Grał wyłącznie krótką piłką, szukając Iniesty, z którym w Barcelonie potrafią rozmontować wszystko i wszystkich. Uzyskali z tego coś ważnego - po świetnym podaniu Iniestę sfaulował Heitinga i wyleciał z boiska.

Traf chciał - choć fart był wyjątkowo konsekwentny wobec Xaviego w tym turnieju - że najważniejszą akcję z tym samym Iniestą rozegrał jednak Fabregas, a nie Xavi. Ten Fabregas, który większość turnieju przesiedział na ławce i o powrocie do Barcelony może sobie tylko pomarzyć.

Xavi miał w finale aż 55 celnych podań przy 11 stratach i bardzo dobrze wykonywał stałe fragmenty gry. Aż trzy razy tak dośrodkował, że partnerzy byli w stanie strzelić. Sneijder także podchodził do wszystkich tego typu sytuacji, ale Holender był niemal zupełnie sparaliżowany. Przez obronę rywali oczywiście.

Był też wyraźnie zdesperowany. Dwa razy podjął próbę strzału z 40 i niemal 50 metrów, kiedy na zaskoczenie Ikera Casillasa trudno było liczyć. Grał w stronę Arjena Robbena, wiedząc, że tylko ten kreatywny skrzydłowy może coś w tym meczu sprawić. Było blisko, ale nie aż tak blisko.

Sneijder grał zdecydowanie bardziej z przodu niż Xavi i odwrotnie niż Hiszpan praktycznie w każdej akcji ryzykował. Wyszły z tego 22 podania celne przy ośmiu stratach. Nie wyszła żadna bramka.

Hiszpanie jednak nie odgrywaniem piłki i małą grą wygrali ten turniej. Wygrali go stalową obroną, którą świetnie uzupełniał Casillas. Mistrzowie świata zasłużeni.

Więcej o Xavim w RPA ?

Więcej o: