MŚ 2010. Koniec hiszpańskiego kompleksu

"Najlepsi na świecie [w niedzielę mistrzowie świata]" - krzyczy z okładki "Marca" po półfinałowym zwycięstwie nad Niemcami 1:0. Po mistrzostwie Europy w 2008 r. zespół Casillasa, Puyola, Xaviego i Villi w niedzielę zagra z Holandią o złoto mundialu

Przez lata klęski hiszpańskiej reprezentacji próbowały wytłumaczyć najbardziej światłe futbolowe umysły. Długo utrzymywały, że problemem są podziały w kadrze. Piłkarze z Katalonii, Kraju Basków, Andaluzji, Kastylii i Galicji nie mogli się dogadać i permanentnie zawodzili.

Później wyjaśnienie próbowano znaleźć... we wcześniejszych klęskach. Hiszpanie mieli wychodzić na boisko z głębokim kompleksem i przeświadczeniem o fatum wiszącym nad reprezentacją. W podobny sposób patrzyli na nich kibice. Z góry zakładali, że wielki turniej nie może zakończyć się lepiej, niż porażką po walce w ćwierćfinale.

To wszystko w kraju od zawsze wychowującym ludzi niepotrafiących kopać piłki inaczej niż przepięknie, w futbolu klubowym osiągającym nie mniejsze sukcesy od Włochów, Niemców i Anglików.

Dopiero dwa lata temu triumfy hiszpańskiego futbolu przestały kończyć się w połowie maja. Na Euro w Austrii i Szwajcarii piłkarze Barcelony i Realu pokazali, że potrafią także wygrywać w czerwonej reprezentacyjnej koszulce.

Do pogrzebania kompleksu potrzebowali jednak sukcesu na mistrzostwach świata, turnieju, w którym ledwie raz dopchnęli się do czwórki. W RPA już po pierwszym meczu postawili się pod ścianą, bo przegrali ze Szwajcarią 0:1. W fazie pucharowej nie układał im się mecz z Paragwajem, na drodze do finału stanęli bardzo cenieni Portugalczycy i Niemcy.

W środę na stadionie w Durbanie kompleks runął. Hiszpania nie jest już drużyną, która przypadkowo wygrała wielki turniej. Zagrała najlepszy mecz na MŚ i pokonała 1:0 najefektowniej kopiących piłkę w RPA reprezentantów Niemiec. - Sto lat walczyliśmy o taki moment. Zasłużyliśmy na to. Zasłużyli kibice, piłkarze i trener - mówi Fernando Hierro, dyrektor sportowy reprezentacji, były piłkarz, który na wielkich turniejach nie zdobył nic.

Hiszpanie szaleją, bo po meczach, które wygrywali w słabym stylu, przyszło spotkanie fantastyczne, nazywane już jednym z najlepszym w historii kadry. "Jeśli futbol jest zbiornikiem składającym się z uczyć, Hiszpania jest w nim radością. Jeśli futbol jest sztuką, Hiszpania to drużyna do oglądania - pisze "El Pais i chwali piłkarzy za zaufanie grze opartej na posiadaniu piłki i wymianie setek podań. Vicente del Bosque postanowił pokonać rywali sposobem, który nie zawiódł jego poprzednika Luisa Aragonesa w finale ME. Posadził w końcu na ławce męczącego siebie i kibiców Fernando Torresa i zastąpił skrzydłowym Barcelony Pedro. Wygrał bitwę w środku pola, rywale rzadko przedostawali się pod pole karne Ikera Casillasa.

Aragones, na początku turnieju krytykujący każdą decyzję następcy, przyznał, że tak grających rodaków pokonać będzie trudno. - Zwyciężył futbol, wygrała drużyna, która posiadała piłkę - mówił 72-letni trener.

- Wszyscy moi piłkarze, od obrony po atak, zagrali fantastycznie. Cieszymy się z tego zwycięstwa, ale pamiętamy o naszych obowiązkach. Nie ma nic cenniejszego od mistrzostwa świata - mówi del Bosque.

W sumie w pierwszej jedenastce 60-letni selekcjoner zmieścił siedmiu graczy mistrza Hiszpanii. Nie udało się im zdobyć gola w sposób, który znamy z Ligi Mistrzów, bo przeszkadzała im niemiecka defensywa. O wygranej przesądził jednak, jak piszą Hiszpanie, rzut rożny "made in Barcelona". Po dośrodkowaniu Xaviego bramkę zdobył Carles Puyol. "Reprezentację Hiszpanii zwykło się nazywać "La Roja", czyli "Czerwoni". Dusza zespołu del Bosque jest bordowo-granatowa, jak kolory Barcelony" - pisze katalońskie "Avui".

Dzięki licznej reprezentacji Katalończyków upadły też wytłumaczenia sprzed lat, jakoby piłkarze z różnych regionów kraju nie potrafili się dogadać. Radzą sobie świetnie, a ich zwycięstwo świętowały w środową noc Madryt i Barcelona. W radiu Rambla dziennikarze żartowali, że reprezentacja Hiszpanii jeszcze nigdy nie była w Katalonii tak popularna.

Złota, kudłata głowa

1

celny strzał w trzynastu występach na mundialu oddał Carles Puyol. W środę z Niemcami, gdy zdobywał zwycięską bramkę

Więcej o: