MŚ 2010. Następny mundial Brazylia wygra już na pewno?

Prezydent Luiz Inacio Lula da Silva powiedział, że jest głęboko zasmucony i zdziwiony porażką. - Niektórzy piłkarze zagrali gorzej, niż się spodziewaliśmy, pod koniec oglądaliśmy mecz z niedowierzaniem - oświadczył szef gabinetu politycznego brazylijskiego przywódcy.

Lula da Silva za tydzień przyjedzie na finał do RPA i weźmie udział w ceremonii zamknięcia turnieju jako prezydent kraju, który zorganizuje następny mundial. Jego rodacy zastanawiają się, co zrobić, by tym razem zakończył się on zwycięstwem. Pomysły, którymi próbowali wygrać na dwóch ostatnich turniejach, wystarczyły tylko na ćwierćfinały.

Cztery lata temu w Niemczech Carlos Alberto Parreira postawił na drużynę pełną gwiazd, których styl gry idealnie trafiał w gusta kibiców. Ronaldo, Kaka, Adriano i Ronaldinho mieli wybiegać zwycięstwo grając "jogo bonito".

Dunga zbudował inny zespół, chciał, by jego Brazylia wygrywała w RPA dzięki konsekwentnej obronie, dyscyplinie i sile. Do minimum ograniczył liczbę gwiazd, które równie mocno co tańce na polu karnym umiłowały nocne szaleństwa w dyskotekach.

Od pierwszego dnia pracy wiedział, że jego pomysł obroni się tylko zwycięstwem na mundialu, a w razie porażki dostanie mu się zdecydowanie mocniej niż Parreirze. Krytycy nie zamilkli nawet wtedy, gdy jego drużyna wygrywała Copa America, Puchar Konfederacji i eliminacje MŚ.

- Nie ma sensu obwinianie za porażkę piłkarzy. Za wszystko odpowiedzialny jest człowiek, który ich wybrał. Holandia nie pokazała niczego nadzwyczajnego. Dunga nigdy nie powinien zostać selekcjonerem, nie nadaje się nawet do prowadzenia zespołu złożonego z kapsli - mówi Gerson, mistrz świata z 1970 r.

- Najważniejsze w piłce jest strzelanie goli, w RPA koncentrowaliśmy się tylko na kontratakach - powiedział Pele.

Do argumentów powtarzanych przez cztery lata pracy Dungi eksperci dokładają dziś brak charyzmy i charakteru trenera. Twierdzą, że przez jego nerwowość zespół nie potrafił się podnieść po przerwie meczu z Holandią. Brazylijski selekcjoner wściekał się po niemal każdej decyzji sędziego, emocje wyładowywał kopniakami w ławkę rezerwowych. "Żartowano, że Brazylia składa się z jedenastu Dung, czyli boiskowych wojowników. W ćwierćfinale piłkarze też przypominali swojego trenera, ale tym razem było to jedenaście zdenerwowanych wraków" - pisze jeden z komentatorów.

Cytowani przez brazylijskie media kibice nie zostawiają na selekcjonerze suchej nitki, niektórzy wyzywają go od "głupków". 47-letni trener nie czekał, aż zostanie publicznie rozstrzelany, w sobotę zrezygnował.

Drugi kozłem ofiarnym został Felipe Melo, który strzelił w piątek samobójczego gola i dostał czerwoną kartkę. "Felipe nie powinien spędzać wakacji w Brazylii" - radzi mu na Twitterze Ronaldo, król strzelców mundialu 2002. Melo powiedział, że to najtrudniejszy moment jego kariery, po powrocie do ojczyzny został wygwizdany przez fanów i lotnisko opuścił pod obstawą ochroniarzy.

- Jak wszystkim Brazylijczykom jest mi smutno, ale to nie koniec świata. Następny mundial już wygramy - powiedział minister spraw zagranicznych Celso Amorim.

Według brazylijskiej prasy federacja zaczęła szukać kandydata, który ustrzeże się błędów Parreiry i Dungi.

Faworytem mediów i kibiców jest Luiz Felipe Scolari, trener mistrzów świata z 2002 r. Ale 62-letni szkoleniowiec kilka tygodni temu podpisał dwuletni kontrakt z Palmeiras i mówi, że chciałby go wypełnić. - Mundial w Brazylii byłby jednak świetnym zakończeniem mojej kariery - powiedział Scolari. Drugim faworytem prasy jest Mano Menezes, szkoleniowiec Corinthians, uznawany za jednego z najzdolniejszych w kraju.

Niezależnie od wyboru federacji trenerowi przyjdzie się zmierzyć z problemem, który najlepiej opisał Juninho. "Selekcjoner naszej reprezentacji ma 190 mln doradców, którzy najlepiej wiedzą, kogo powinno się powołać i jaką stosować taktykę".

Cytat:

"Dunga nigdy nie powinien zostać selekcjonerem, nie nadaje się nawet do prowadzenia zespołu złożonego z kapsli"

 

Gerson, mistrz świata z 1970 r.

Brazylijczycy ciepło przyjęci w ojczyźnie ?

Więcej o: