Po remisie MU z Bayerem w półfinale Ligi Mistrzów

To był niemiecki spektakl w "Teatrze Marzeń", nasi aktorzy zasłużyli na największe oklaski - pisze "Bild" o półfinale Ligi Mistrzów, w którym MU zremisował na Old Trafford z Bayerem 2:2. To nie fair. Drużyna, która wzięła swą nazwę od wynalazcy aspiryny, przyprawiła wszystkich kibiców United o wielki ból głowy - żartuje "Daily Mirror".

Po remisie MU z Bayerem w półfinale Ligi Mistrzów

To był niemiecki spektakl w "Teatrze Marzeń", nasi aktorzy zasłużyli na największe oklaski - pisze "Bild" o półfinale Ligi Mistrzów, w którym MU zremisował na Old Trafford z Bayerem 2:2. To nie fair. Drużyna, która wzięła swą nazwę od wynalazcy aspiryny, przyprawiła wszystkich kibiców United o wielki ból głowy - żartuje "Daily Mirror".

"Bravo!" - napisał na pierwszej stronie "Kicker". "Yes, Toppi, das war wonderful" (To było fantastyczne) - gratuluje "Bild" trenerowi Klausowi Toppmoellerowi. - Teraz trener marzy o finale Ligi Mistrzów z Realem Madryt, a całe Niemcy trzymają kciuki za spełnienie tego snu. Całe, bo na grę zawodników Bayeru w starciu z najsłynniejszym produktem brytyjskiego futbolu przyjemnie było patrzeć nawet kibicom rywali Leverkusen. Co innego marzenia o "potrójnej koronie", tu już nie całe Niemcy podzielają nadzieje Bayeru.

Dziennik przypomina, że drużyna Toppmoellera oprócz finału Ligi Mistrzów wciąż ma także szanse na mistrzostwo i Puchar Niemiec (w finale tego ostatniego zmierzy się z Schalke 04 Tomasza Hajto i Tomasza Wałdocha). Wywalczyć w jednym sezonie tych wszystkich trofeów nie udało się jeszcze żadnej niemieckiej drużynie.

- Bayer może wszystko zyskać, ale i wszystko stracić. Na razie jest między niebem a piekłem, a my drżymy wraz z nim - pisze "Bild". - Gole MU były przypadkowe - pierwszy Ole Gunnara Solskjaera po rykoszecie, drugi Ruuda van Nisterlooya z karnego, choć podyktowanego słusznie. Bramki piłkarzy Bayeru były cudowne. Strzał Michaela Ballacka na 1:1, który odbił piłkę o ziemię, był bardzo inteligentny. A bramka na 2:2 Olivera Neuville'a wymagała od strzelca błyskawicznego refleksu i sprytu - komentuje "Bild".

Angielska prasa nie ma złudzeń. Tak grający MU nie zasługuje na awans do finału Ligi Mistrzów. - Alex Ferguson potrzebuje cudu, by 15 maja znaleźć się na Hampden Park w Glasgow. Jego drużyna straciła w środę na własnym boisku dwa bolesne gole, a także obrońcę reprezentacji Anglii Gary'ego Neville'a, który podobnie jak David Beckham doznał złamania kości śródstopia - dodaje "Daily Mirror".

- Piłkarze Leverkusen zagrali bez lęku, pewnie i z wiarą nie tylko w dobry wynik, ale nawet w zwycięstwo. Musieli widocznie wiedzieć, że MU nie pokonało na własnym stadionie niemieckiej drużyny od 36 lat. Nie pomogła nawet broń psychologiczna Fergusona, który posadził na ławce rezerwowych niewyleczonego do końca charyzmatycznego kapitana drużyny Roya Keane'a. Ale nawet jego wejście na boisko, którym ryzykował zerwanie ścięgna, nie tchnęło w kolegów geniuszu wymaganego od finalistów Ligi Mistrzów - napisał komentator "The Timesa".

Ferguson mówi jednak, że zbyt wcześnie na skreślanie jego drużyny. - To jest dwumecz, w rewanżu w Leverkusen wszystko może się zdarzyć. Na pewno padnie tam kilka goli i spróbujemy strzelić ich więcej niż rywale. Nie graliśmy źle. Mogliśmy prowadzić już 3:1 po strzale Verona. Niestety, nasza obrona zagrała zbyt nerwowo w końcówce - powiedział sir Alex.

- Jestem dumny z mojej drużyny, choć nie po raz pierwszy udowodnili mi, że potrafią grać wspaniały futbol - stwierdził tymczasem trener Bayeru Toppmoeller. - Zagrali mądrze, świetnie taktycznie i pokazali charakter. Stworzyli więcej okazji do zdobycia gola niż United i zasłużyli na taki wynik, jeśli nie na lepszy. Ten remis doda nam skrzydeł przed kluczowym dla naszej kampanii meczem o tytuł mistrza Niemiec w sobotę z FC Nuernberg. Środowe spotkanie kosztowało nas mnóstwo sił, ale wierzę, że zagramy nie gorzej.

FAWORYCI BUKMACHERÓW

do wygrania Ligi Mistrzów

(za jednego postawionego funta można wygrać)

Real 1,6

Bayer 2,25

MU 4

Barcelona 25

Copyright © Agora SA