MŚ 2010. Fatalni Włosi. Słowacy jak Polacy, tylko w lepszej sytuacji

?Mamma mia! Czy Włochów czeka takie samo powitanie jak w 1966 roku. Jeśli tak to lepiej, żeby przygotowali sobie zapas chusteczek do obtarcia twarzy i ubrań...? - pisze na blogu komentując odpadnięcie Włochów dziennikarz Gazety Wyborczej Paweł Czado. Słowacy w podobnej sytuacji jak Polacy osiem lat temu wygrali ostatni mecz w grupie. Zwycięstwo dało im awans.

O meczu Słowacja - Włochy czytaj tutaj ?

Co mu się w czwartek podobało? "Że Włosi nie mają zaplecza, czyli piłkarzy potrafiących przyzwoicie kopnąć piłkę. Wystarczyło, że największe gwiazdy albo się postarzały albo za bardzo pyskowały albo zmogły je kontuzje - i nie było komu dobrze grać. Buffon pewnie złapałby te strzały Vittka, a Totti czy Cassano pewnie by coś do słowackiej bramki jeszcze wepchnęli. A tak został im niewydarzony Pepe. Sposób w jaki ten człowiek spartolił wymarzoną sytuację w 95 minucie przejdzie do historii" - pisze dziennikarz katowickiej Gazety Wyborczej.

Słowacja - Włochy 3:2. Bramki z meczu

Słowacy w Johannesburgu: My sme tu doma!!!

A co mu się nie podobało? "Po fatalnych meczach z Paragwajem i Nową Zelandią już ich skreśliłem. Okazuje się, że się pośpieszyłem. To dlatego, że grali dla mnie jak Polacy w 2002 i 2006 roku, a przecież nie zauważyłem zasadniczej różnicy - sytuacja w tabeli tak się ułożyła, że przed ostatnim meczem Słowacy mieli jeszcze o co grać. I wystrzelili w najmniej spodziewanym momencie!" - pisze Pawel Czado.

Słowacja - Włochy 3:2. Di Natale (2:1)

Jak jeszcze Paweł Czado skomentował mecze na MŚ w RPA ? czytaj tutaj

Więcej o: