MŚ 2010. Anelka: Ja tego nie powiedziałem

Nicolas Anelka, który został wyrzucony z reprezentacji Francji za znieważenie Raymonda Domenecha w przerwie meczu z Meksykiem, uważa, że nie wypowiedział słów, jakie cytują media. Dodatkowo, kapitan reprezentacji Francji, Patrice Evra, przyznał, że w kadrze jest zdrajca. Konflikt w kadrze trójkolorowych trwa.

"Pie.... się, skur......" - powiedział, według "L'Equipe", Anelka do Domenecha w przerwie meczu z Meksykiem. Trener chciał przekazać piłkarzowi kilka rad taktycznych, na co ten odpowiedział w taki właśnie niewybredny sposób .

Wiceszef Francuskiej Federacji Piłki Nożnej, Jea-Pierre Escalettes, przyznał, że przeprowadził śledztwo. Słowa Anelki potwierdził Raymond Domenech, co miało przesądzić o wyrzuceniu napastnika z kadry.

Sytuacja miała wyglądać tak: Anelka podczas przerwy stał w rogu szatni. Wypowiadając słowa, które zacytowała francuska prasa, myślał, że Domenech go nie słyszy. Anelka zaprzecza doniesieniom L'equipe.

- Chciałbym podkreślić, że słowa które pojawiły się w prasie nie należą do mnie. Mam dużo szacunków do kolegów i mojego kraju. Potwierdzam, że miałem ostrą wymianę zdań z trenerem, ale myślę, że to nie powinno wyjść z naszej szatni.

Wtórował mu kapitan reprezentacji Francji Patrice Evra.

- To dla nas kolejny wielki cios. Nicolas nie chciał nas zostawić. Wbrew temu co pisze prasa, on bardzo kocha swój kraj.

- Naszym problemem nie jest jednak Anelka, ale zdrajca, który jest wśród nas. Ktoś chce nam zaszkodzić - powiedział Evra.

Nieoficjalnie mówi się, że "zdrajcą", o którym mówi francuski pomocnik może być Yoann Gourcuff. Podobno piłkarz Girondins Bordeaux jest nielubiany przez kolegów.

Prosto z RPA. Przyczyny klęski Francji: bez Zidane'a giną

Wrażenia naszych specjalnych wysłanników do RPA - znajdziesz na blogach Rafała Steca i Michała Pola

Więcej o: