MŚ 2010. Policja: Śmierć ochroniarza kłamstwem

Śmierć kobiety - ochroniarza podczas poniedziałkowej demonstracji w Durbanie to kłamstwo - twierdzi policja. Plotki o rzekomej śmierci uczestniczki protestu pojawiły się po tym, jak jeden z liderów strajku - Musa Mnyandu powiedział na wiecu, że kobieta zmarła w szpitalu Addington.

- To kłamstwo, że kobieta ochroniarz zmarła - powiedział brygadier Phindile Radebe z policji. Usłyszeliśmy plotkę o jej śmierci w środę. Sprawdzaliśmy i sprawdzaliśmy, ale nie znaleźliśmy żadnej informacji na temat jej śmierci - dodał.

Mnyandu przemawiający podczas wiecu przed setkami ochroniarzy powiedział, że jedna z protestujących została postrzelona przez policję w trakcie demonstracji, a następnie zmarła w szpitalu z powodu odniesionych ran. Lider stewardów nie chciał ujawnić imienia kobiety, nie skomentował także całej sprawy w mediach.

Do zamieszek doszło kilka godzin po spotkaniu Niemiec z Australią na terenie stadionu w Durbanie. Starła się policja i ochroniarze protestujący przeciwko zbyt niskim zarobkom. Policja zareagowała w brutalny sposób, używając gazu łzawiącego i gumowych pocisków.

Policja siłą zmusiła ochroniarzy do opuszczenia podziemnego parkingu, na którym doszło do protestu. Według świadków zamieszanie było bardzo duże i towarzyszyły im uderzenia granatów hukowych. Kiedy policjantom udało się wyprzeć tłum za bramy stadionu zamieszki trwały nadal w jego okolicach. Grupa ponad 100 policjantów otoczyła 300 protestujących i oddzielała mężczyzn od kobiet.

Policja rozpędziła ochroniarzy w Kapsztadzie ?

Więcej o: