Arkadiusz Onyszko: Olsen strzela sobie w stopę

- Nie chodzi o ich wiek, ale o to, że to przebrzmiałe gwiazdy. Najbardziej jestem zdziwiony Jorgensenem. Przez lata na wysokim poziomie grał w Serie A, ale ostatnio wrócił do Danii i z Aarhus spadł z ligi. Przez cały sezon nie pokazał nic - mówi Sport.pl Arkadiusz Onyszko, do niedawna grający w duńskiej ekstraklasie, obecnie w Polonii Warszawa

Kuba Dybalski: Przed meczem mówiło się, że spotkają się dwie kompletnie różne drużyny - gwiazdorzy z Holandii i grający zespołowo Duńczycy.

Arkadiusz Onyszko: Byłem bardzo zaskoczony, bo w pierwszej połowie wyglądało to nieźle. Duńczycy ładnie się przesuwali i ustawiali po stracie piłki. Nie wiem, dlaczego w drugiej połowie zagrali bardzo słabo, bo w eliminacjach wiele meczów wygrali w końcówkach. Samobójczy gol zupełnie podciął im skrzydła. Myślę, że teraz na głowę trenera Mortena Olsena spadnie ogromna fala krytyki.

Czy Olsen nie oparł się za bardzo na starszych zawodnikach? Bramkarz Sorensen, Jorgensen, Rommedahl, Poulsen, Gronkjaer, który wszedł w drugiej połowie, mają 30 lat lub więcej.

- Nie chodzi o ich wiek, ale o to, że to przebrzmiałe gwiazdy. Najbardziej jestem zdziwiony Jorgensenem. Przez lata na wysokim poziomie grał w Serie A, ale ostatnio wrócił do Danii i z Aarhus spadł z ligi. Przez cały sezon nie pokazał nic. Jego drużyna grała gorzej z nim niż bez niego. Ale Olsen zabrał go na mundial i dał opaskę kapitana. To bardzo duńskie, taki gest za zasługi, ale Olsen chyba strzelił sobie w stopę. Jest za to zresztą w Danii mocno krytykowany. Kapitan powinien zagrzewać zespół do walki, a on był do zmiany po 20 minutach.

Nicklas Bendtner zszedł z boiska po godzinie.

- On od dwóch tygodni nie trenował z drużyną [leczył kontuzję pachwiny]. Dziwię się, że w ogóle wyszedł na boisko, choć z drugiej strony kto jak nie on miał strzelać gole Holandii? Tyle, że on sam mówił, że nie czuje się na siłach. Zagrał tyle, ile wytrzymał, ale wystawienie go było dużym ryzykiem. Nie zdziwię się, jeśli to był jego ostatni mecz w RPA.

Nie jest pan rozczarowany Holandią?

- Zagrała słabo, jeśli porównać ją z Duńczykami, próbowała atakować, ale strzelała rzadko. Pierwszy gol był przypadkowy. Drugi właściwie też, bo gdyby obrońca nie zatrzymał się i nie dał wyprzedzić, to spokojnie wybiłby piłkę.

Sorensen mógł zachować się lepiej przy drugim golu? Piłka po jego rękach trafiła w słupek.

- Zrobił wszystko, co mógł. Wyszedł bardzo daleko od bramki, skrócił kąt. Sparował piłkę, która bardzo wytraciła szybkość. Gdyby obrońca zachował się lepiej, gola by nie było. Dziwię się, że to właśnie Sorensen nie jest kapitanem drużyny.

Miał pan już okazję bronić strzały piłką Jabulani? Czemu bramkarze na MŚ tak bardzo na nią narzekają?

- Tylko w studio telewizyjnym trochę ją poodbijałem. Wydała mi się bardzo lekka. Jeszcze bardziej niż inne piłki Adidasa. Tego nie widać zbyt dobrze w telewizji, ale mocno uderzona w pewnym momencie przyspiesza, dlatego w powietrzu wykonuje dziwne ruchy. Jest mocno polakierowana i śliska. W dodatku tuż przed meczem boiska w RPA są polewane wodą, dlatego bramkarzom Jabulani "nie klei się" do rękawic.

Jak ocenia pan szansę na awans Danii z grupy? Najtrudniejszy rywal za nimi?

- Sądzę, że z Kamerunem może być jeszcze gorzej niż z Holandią. Duńczycy po drugim meczu mogą być zmuszeni pakować walizki.

Remis w deszczu. Włochy - Paragwaj 1:1. Kontuzja Buffona ?