MŚ 2010. RPA - Meksyk 1:1. Remis w meczu otwarcia

Piłkarze RPA jako trzeci w historii gospodarze turniej mundialowy rozpoczęli od remisu. Od 55. minuty prowadzili po bramce Tshabalali, 11 minut przed końcem meczu wyrównał Rafael Marquez. ?Choć wydawało się to niemożliwe, wuwuzele zawyły z jeszcze większą siłą? - relacjonuje prosto ze stadionu wysłannik Sport.pl Michał Pol.

RPA - Meksyk 1:1. Wszystko o meczu ?

Jeszcze w 90 minucie świetną szansę na zwycięstwo miał Parker. Wyszedł sam na sam z Perezem, minął go, ale trafił tylko słupek. Kilka centymetrów dzieliło gospodarzy od zwycięstwa.

W 79. minucie Rafael Marquez uratował dla Meksyku remis. Piłkę w pole karne wrzucił Guardado, pięć metrów przed bramką przyjął ją idealnie i z bliska zapakował do siatki. Khune nie miał szans. Stracona bramka podcięła skrzydła rozpędzonym w drugiej połowie gospodarzom turnieju.

Od 55. minuty RPA prowadziło po bramce Tschabalali. Mphela posłał piękne podanie na lewą stronę do Tshabalali, który popędził lewą stroną w kierunku bramki Pereza. Gdy wbiegł w pole karne momentalnie uderzył lewą nogą idealnie w prawe okienko bramki Meksyku. Perez nie miał szans.

W pierwszych 45 minutach zdecydowanie dominował Meksyk. Gracze trenera Javiera Aguirre już w drugiej minucie zagrozili bramce RPA. Ładną akcje prawą stroną przeprowadził Aguilar, dośrodkował w pole karne, Khune nie złapał piłki. Momentalnie dopadł do niej Dos Santos. Strzał skrzydłowego Meksyku został przyblokowany.

W 38. minucie Meksyk zdobył bramkę, ale sędzia z Uzbekistanu Rawszan Irmatow gola nie uznał. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Carlosa Veli, ale ten stał dwa metry przed bramką na ewidentnym spalonym.

Michał Pol relacjonuje prosto ze stadionu:

Przy ogłuszających dźwiękach 90 tysięcy wuwuzeli, które zamilkły tylko na czas hymnów obu drużyn, przy dźwiękach muzyki kochającego Afrykę Boba Marley'a, w której rytm tańczył na trybunach nawet prezydent RPA Jacob Zuma, ruszył pierwszy mundial na Czarnym Lądzie.

Z pierwszej połowy zapamiętamy tylko pierwszą sędziowską kontrowersję na turnieju. Uzbecki sędzia Ravshan Irmatow prawidłowo nie uznał bramki Carlosa Veli, bo ten był na spalonym, ale trener Meksyku, Javier Aguirre szalał przy linii bocznej, wyraźnie dając do zrozumienia, co myśli o sędziowaniu dla gospodarzy.

Trybuny Soccer City długo świeciły pustkami, wielu kibiców utknęło w gigantycznych korkach w drodze na stadion w dzielnicy Soweto. Ale ci co przyszli - ja zapowiadali - wywołali piekielnymi trąbkami przeraźliwy hałas, który zagłuszył występy artystów na murawie, a umilkł tylko na czas hymnów. Choć w południowoafrykańskich mediach wielu fanów deklarowało, że dźwięk wuwuzeli to nieoficjalny hymn RPA.

Były prezydent kraju i legendarny bojownik o zniesienie apartheidu, 92-letni Nelson Mandela nie przybył na ceremonię nawet na obiecane 15 minut i to nie z powodu złego stanu zdrowia, ale smutku po śmierci 13-letniej prawnuczki w wypadku samochodowym. Pozdrowił za to wszystkich z telebimu, wzbudzając wielki aplauz.

W 55. minucie po świetnym podaniu Mpheli, na bramkę Oscara Pereza pognał Siphiwe Tshabalala i fantastycznym strzałem zdobył pierwszego gola mundialu. Choć wydawało się to niemożliwe, wuwuzele zawyły z jeszcze większą siłą.

Ale później entuzjazm kibiców oklapł. Być może myślami byli już przy fieście, która za chwilę miała się zacząć na ulicach Johannesburga. Na trybunach coraz częściej przebijał się doping kibiców Meksyku. Co i rusz słuchać było ich "Ole!". Wlało to otuchę w serca piłkarzy Aguirre. Posłany przez niego w bój rezerwowy Andres Guardado świetnie dośrodkował, piłkę przejął obrońca Barcelony Rafael Marquez i wyrównał. Bohaterem spotkania mógł zostać Mphela, ale trafił w słupek. Remis najwyraźniej nie rozczarował kibiców Bafana Bafana. Kiedy opuszczałem stadion wuwuzele nie milkły - relacjonuje Michał Pol.

RPA - Meksyk 1:1. Bramki z meczu

Wrażenia naszych specjalnych wysłanników do RPA - znajdziesz na blogach Rafała Steca i Michała Pola

Więcej o: