MŚ 2010. Klan Weissów lepszy od Smolarków

Wyprzedzają ich o jedno pokolenie. Dziadek - Vladimir Weiss - grał dla Czechosłowacji w latach 60., z olimpijską kadrą zdobył srebro igrzysk w Tokio. Ojciec - również Vladimir Weiss - reprezentował ją na mundialu, by po aksamitnej rewolucji przenieść się do kadry słowackiej i strzelić dla niej pierwszego gola po odzyskaniu niepodległości.

Poprowadź swoją drużynę w RPA i Wygraj Mundial! ?

Dziś 45-latek będzie najmłodszym trenerem na MŚ w RPA. Do kadry od sierpnia zeszłego roku powołuje syna - kolejnego Vladimira Weissa, wypożyczonego ostatnio do Boltonu gracza Manchesteru City (skończył tamtejszą szkółkę, według przepisów UEFA klasyfikuje się go jako wychowanka).

Na mundialu ojciec wystawi 21-latka na prawym skrzydle, choć wciąż ma kłopoty z przekonaniem go, by wyzbył się na boisku egoizmu. Początkowo wzywał syna na zgrupowania niechętnie, obawiając się zarzutów o nepotyzm, przekonywać musiał go dawny trener MC i admirator talentu Weissa Mark Hughes. I rzeczywiście, słowacki selekcjoner kontrowersje wywołał, bo junior w Anglii grywał rzadko. Ale dziś krytycy milczą. Krytykowany wypracował kluczową eliminacyjną bramkę, ale trenera słowaccy piłkarze i słowaccy kibice uwielbiają. Nie tylko dlatego, że najpierw dał im historyczny awans do Ligi Mistrzów (pamiętne 5:0 Artmedii Petrżalka nad Celtikiem Glasgow z Żurawskim w składzie i Borucem na ławce) oraz historyczny awans na MŚ. Sekretem Weissa seniora ma być umiejętność tworzenia wyjątkowej atmosfery w szatni i wokół drużyny. Buduje ciepłe stosunki z piłkarzami, jednoczy ich i zaraża swoją entuzjastyczną naturą, fanów oraz dziennikarzy zdobywa szczerością i publicznie składanymi po złych występach przeprosinami. Weiss marzy, by piłka nożna w jego kraju wreszcie wyszła z cienia hokeja - nawet syna musiał w dzieciństwie przekonywać, by z lodowiska przeszedł na murawę.

Wrażenia naszych specjalnych wysłanników do RPA - znajdziesz na blogach Rafała Steca ? i Michała Pola ?

Więcej o: