Tenis. Karolina Woźniacka: Potrzebuję gry na punkty. I pierogów!

- Potrzebuję gry na punkty. Miałam kontuzję kostki, dopiero dochodzę do siebie. W Madrycie, Rzymie i Stuttgarcie odpadałam dość wcześnie. Nie chcę jechać na French Open po tak długiej przerwie - mówi Sport.pl przed rozpoczynającym się w poniedziałek turniejem Polsat Warsaw Open Karolina Woźniacki

Jakub Ciastoń: Nieczęsto się zdarza, że tenisistka z pierwszej dziesiątki gra w turnieju tuż przed Wielkim Szlemem.

Karolina Woźniacka : Potrzebuję gry na punkty. Miałam kontuzję kostki, dopiero dochodzę do siebie. W Madrycie, Rzymie i Stuttgarcie odpadałam dość wcześnie. Nie chcę jechać na French Open po tak długiej przerwie. Poza tym zawsze chciałam zagrać w Polsce. To kraj moich rodziców, moja druga ojczyzna, czuję się w połowie Polką. Rok temu nie mogłam wystąpić, bo miałam uraz kręgosłupa. Obiecałam, że przyjadę za rok, i słowa dotrzymuję.

Emocjonalnie ważniejsza dla pani jest impreza w Kopenhadze czy Warszawie?

- Na równi. Nie myślicie chyba, że powiem coś innego. Nie chcę, żeby Polacy albo Duńczycy się obrazili. W Kopenhadze już wygrałam. Teraz chcę wygrać w Warszawie. Chciałabym na dobre przekonać do siebie polskich kibiców. Niech wiedzą, że mogą mi kibicować zawsze, nie tylko wtedy, gdy gram w Polsce.

Czerwona mączka to chyba nie jest pani ulubiona nawierzchnia?

- Zdecydowanie wolę korty twarde, ale na mączce też miałam już niezłe wyniki. Dziś trzeba umieć grać na każdej nawierzchni. Inaczej ciężko utrzymać się w czołówce.

Czytałem w blogu Agnieszki Radwańskiej, że nieźle się pani kilka dni temu wystraszyła...

- Oglądałyśmy horror "Paranormal Activity" na DVD. Jedna scena tak nas wystraszyła, że wyskoczyłyśmy pod sufit, a komputer o mało nie zleciał na podłogę. Ale potem same się z siebie śmiałyśmy, że takie głupie jesteśmy. To był tylko film.

Ma pani jakieś plany na pobyt w Polsce poza grą w tenisa?

- W środę przyjeżdża babcia. Będzie okazja do rodzinnych spotkań. No i oczywiście polska kuchnia. Uwielbiam ją! Pierogi, kopytka, placki ziemniaczane, rosół. Mniam, mniam. W poniedziałek mam też jechać na trening piłkarski drużyny dziennikarzy. Mój brat Patryk gra w piłkę, ja też jestem całkiem niezła. Gram w ataku, bo uwielbiam strzelać bramki. Kibicuję Liverpoolowi, choć ostatnio nie idzie im najlepiej. Moim ulubionym piłkarzem jest Fernando Torres.

Jak ocenia pani losowanie?

- Wolałabym zagrać z Andżeliką, bo to też Polka, moja przyjaciółka. Niech w polskim turnieju polskie dziewczyny dochodzą jak najdalej.

Rusza Polsat Warsaw Open - Karolina Woźniacki gra na serio  ?

Więcej o: