Krzysztof Budka: W Wiśle gorzej niż za komuny!

Do Gazety zadzwonił Krzysztof Budka. W środę opublikowaliśmy wypowiedź byłego piłkarza Wisły, który po remisie z GKS skrytykował politykę klubu. W rewanżu zarząd Wisły postanowił nie wpuszczać go na trybunę honorową.

Krzysztof Budka: W Wiśle gorzej niż za komuny!

Do Gazety zadzwonił Krzysztof Budka. W środę opublikowaliśmy wypowiedź byłego piłkarza Wisły, który po remisie z GKS skrytykował politykę klubu. W rewanżu zarząd Wisły postanowił nie wpuszczać go na trybunę honorową.

- W czwartek wezwał mnie wiceprezes Wisły Zdzisław Kapka. Usłyszałem, że moja opinia została źle odebrana i żebym nie przychodził na następny mecz, bo i tak nie zostanę wpuszczony, a jeszcze ochrona odbierze mi kartę wstępu - opowiada Krzysztof Budka, mistrz Polski z 1978 roku. - Domyśliłem się, że to osobista decyzja Bogusława Cupiała, bo w tym klubie jednoosobowo podejmowane decyzje są codziennością.

- W głowie mi się nie mieści, że można stosować takie metody w stosunku do zawodnika, który tyle lat spędził przy Reymonta. A przecież nie powiedziałem nic obraźliwego, z moim zdaniem zgodziło się wielu kibiców, a chodziło mi o wyciągnięcie jakichś konstruktywnych wniosków.

Takiego zamordyzmu nie było nawet za najgorszych czasów komuny, gdy graliśmy w GTS-ie [Gwardyjskim Towarzystwie Sportowym. Wisła była wtedy klubem milicyjnym - przyp. red.]. Martwi mnie, że w moim klubie panuje podwójna moralność i atmosfera zastraszenia. Chłopaki z drużyny co innego mówią, a co innego myślą.

Obecni działacze zamiast skupiać prawdziwych wiślaków wokół klubu, zniechęcają ich. To skandal, żeby na godziwym miejscu stadionu nie mogli usiąść tak wielcy zawodnicy, jak Kawula czy Marculewicz. Przecież ci ludzie spędzili przy Reymonta pół życia i nic z tego nie mają.

Jeśli dla Cupiała liczą się tylko pieniądze, a zapomina o ponad 90-letniej tradycji i pokoleniach piłkarzy, czy działaczy, to dlaczego nie stworzy sobie nowego klubu, o wymyślonej nazwie. Kibiców i tak pięknej tradycji nie da się kupić za żadną cenę.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.