Ekstraklasa. Jan Urban: Ostatni mecz Donga zadecydował

- Miał nie grać z Hajdukiem, ale rozchorował się Grzelak i zabrakło nam piłkarza. Chińczyk wystąpił tylko w pierwszej połowie, bo dzień wcześniej wystąpił w sparingu z Zestafoni. Stwarzał zagrożenie, potrafił znaleźć się w podbramkowej sytuacji. Spodobał się. Zmieniliśmy decyzję i chcemy go zabrać na zgrupowanie na Cyprze - przyznaje trener Legii Warszawa, Jan Urban

Kuba Dybalski: Dong Fangzhuo wrócił z Legią z Hiszpanii. Czym panu zaimponował?

Jan Urban: Na początku zgrupowania ćwiczyliśmy utrzymanie się przy piłce. Nie miał żadnych problemów. Nie traci głowy w trudnych sytuacjach, podejmuje dobre decyzje i korzysta ze swojej techniki. Od razu widać, że radzi sobie z piłką. Gdy prowadził ją przy nodze, obrońca nie wiedział, w którym momencie zaatakować. Trzymał ją bardzo krótko.

Technicznie jest lepszy od legionistów?

- Nie chcę porównywać, bo musiałbym powiedzieć, że ktoś jest lepszy, a ktoś gorszy. Powiedzmy, że Dong jest dobrze wyszkolony technicznie. Problemem było przygotowanie fizyczne, dlatego na początku prezentował się słabo. To też jego wina, bo jak się przyjeżdża na testy, trzeba zadbać o kondycję. On nie ma klubu, przygotowywał się indywidualnie. To nie to samo co praca w grupie. Dong od razu wszedł w pełne treningi, bo nie było czasu na przygotowania. W gierkach na mniejszym boisku wypadał świetnie, ale już gdy ćwiczyliśmy na dużym terenie, niczym się nie wyróżnił.

Czy Dong może rywalizować z Chinyamą i Grzelakiem o miejsce w pierwszej jedenastce?

- Nie wiem. Nie widziałem go na żywo, gdy był w formie. Mogę się spodziewać, że jeśli poprawi kondycję, będzie spisywał się lepiej. W pierwszych trzech sparingach wystawiałem dwóch napastników i Dong był trochę zagubiony. Z Hajdukiem zagrał jako jedyny napastnik i potrafił schodzić do boku, szukał miejsca, zastawiał się. Nie pokazał tylko szybkości, ale to może wynikać z intensywnych treningów. Bardzo bym chciał, żeby okazał się co najmniej tak dobry jak piłkarze, których mamy w zespole. W czerwcu może się wiele zmienić. Mięcielowi i Grzelakowi kończą się kontrakty.

Ostatni mecz zadecydował, że warto mu jeszcze dać szansę?

- Miał nie grać z Hajdukiem, ale rozchorował się Grzelak i zabrakło nam piłkarza. Chińczyk wystąpił tylko w pierwszej połowie, bo dzień wcześniej wystąpił w sparingu z Zestafoni. Stwarzał zagrożenie, potrafił znaleźć się w podbramkowej sytuacji. Spodobał się. Zmieniliśmy decyzję i chcemy go zabrać na zgrupowanie na Cyprze. Poza tym był piłkarzem Manchesteru United, nawet jeśli zagrał tam jeden czy dwa mecze. Oni mają skautów wszędzie, czymś musiał im zaimponować.

Zatrudnienie go może przynieść Legii korzyści marketingowe?

- Oczywiście. Przecież zachodnie kluby od dawna tak robią, zatrudniając np. Japończyków. Legia może mieć korzyść, jeśli piłkarz okaże się przydatny. W Warszawie mieszka sporo Chińczyków.

Pan mówi: "jeśli okaże się przydatny". A on poleciał do Chin nie tylko przedłużyć wizę, ale też załatwiać dokumenty związane z pozwoleniem na pracę. Legia chce zaproponować mu półroczną umowę. Wygląda, jakbyście byli już zdecydowani.

- Nic podobnego. Nie znam szczegółów, ale żeby przedłużono mu wizę, musi przedstawić dokumenty, które będą do tego podstawą. Tym zajmuje się zarząd. Chcemy, żeby załatwił formalności jak najszybciej i poleciał z nami na Cypr. Ale nie wiem, czy już tam zdecydujemy co dalej. Dong nie ma klubu, zgodził się na długie testy i możliwe, że wstrzymamy się jeszcze kilka tygodni.

Wawrzyniak godzi się z Legią ?

Więcej o: