Siatkarski Puchar Polski - Resovia czy Jastrzębie?

W sobotę emocjonowaliśmy się spotkaniami półfinałowymi, a już w niedzielę dowiemy się kto sięgnie po Puchar Polski. Resovia czy Jastrzębie? Ten pojedynek nie ma zdecydowanego faworyta.

Wymęczone zwycięstwo

Walkę o Puchar Polski w bydgoskiej hali Łuczniczka rozpoczęła konfrontacja gospodarza - Delecty Bydgoszcz z wicemistrzem Polski, Resovią Rzeszów. Na takim etapie rozgrywek ciężko jest o wytypowanie zwycięzcy, ale biorąc pod uwagę, że to właśnie rzeszowska drużyna wyeliminowała obrońcę tytułu, Skrę Bełchatów, stała się tym samym mocnym faworytem tegorocznego Pucharu. Pierwsze spotkanie jakie przyszło rozegrać podopiecznym Ljubo Travicyszybko jednak potwierdziło, że pewnego kandydata w tym roku po prostu nie ma, i że żadna z drużyn nie znalazła się w finałowej czwórce przypadkowo. Delecta postawiła trudne warunki, a gra Resovii nie wyglądała wspaniale, awans Rzeszowa z całą pewnością do łatwych nie należał - Nic łatwo nie przychodzi, obie drużyny miały jeden i ten sam cel -zwycięstwo, a to była bardzo duża okazja żeby wygrać i grać o ten puchar. - mówił po meczu szkoleniowiec Resovii, Ljubomir Travica.

Spotkanie nie zachwycało poziomem, zarówno jeden jak i drugi zespół popełniał sporo błędów. -Wczorajszy mecz nie był dobry, jedna i druga drużyna nie grały najlepiej, było dużo błędów, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy. Nie graliśmy dobrze, a wygraliśmy i to jest bardzo pozytywne, kiedy zespół prezentuje się słabo, a mimo to potrafi zwyciężać. - ocenił Travica.

Jastrzębski come back

Chyba niewielu spodziewało się, że drugi półfinał rozstrzygnie się tak szybko, bo zaledwie w trzech setach. Naprzeciwko siebie stanęły drużyny z Kędzierzyna i Jastrzębia. ZAKSA, która w ostatnim okresie wygrywała wszystkie mecze, podczas gdy Jastrzębski bardzo dobre spotkania, przeplatał słabymi. Do takich z pewnością należy zaliczyć mecz w Grecji z Panathinaikosem. Wszystko wskazywało więc na to, że to kędzierzynianie powinni być faworytami do zwycięstwa. Po ostatniej piłce radość zapanowała jednak w szeregach drużyny ze Śląska i ich kibiców, bo to ich zespół wygrał i awansował do finału Pucharu Polski. - Wreszcie zwycięstwo i bardzo się cieszymy. Było ono nam bardzo potrzebne po tym pamiętnym meczu w Grecji - przyznał z uśmiechem Paweł Abramow, który był jednym z wyróżniających się zawodników tego spotkania.

Rosyjski przyjmujący nie ukrywa, że sama konfrontacja wyzwalała w nich wiele emocji. - Czuliśmy lekkie zdenerwowanie przed tym spotkaniem, ale to normalne. Każdy jest przecież człowiekiem i takie emocje są wpisane w naszą naturę - mówił. Na boisku jednak wszystko wyglądało już idealnie. - Byliśmy skoncentrowani i podeszliśmy do spotkania spokojnie. Na rozgrzewce zawodnicy wyglądali dobrze, ja sam czułem się świetnie. Trener Santilliprzygotował nas do tego meczu wyśmienicie, a statystycy wykonali naprawdę dobrą robotę. Dlatego też środkowi bloku dobrze wiedzieli co mają robić. Mimo, że przeciwnik grał agresywnie, my trzymaliśmy się strategii, którą przedstawił nam szkoleniowiec - analizował przyjmujący JW.

W finale zobaczymy więc Resovię i Jastrzębski. W PlusLidze lepsi byli siatkarze z Rzeszowa. Jak będzie dzisiaj? Paweł Abramow nie chciał rozmawiać o tym spotkaniu. Nam pozostaje więc liczyć na dobry mecz i duże emocje. A Puchar? - niech trafi w ręce lepszego.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net - czytaj tutaj ?

Więcej o: