Adam Małysz: Co się odwlecze, to nie uciecze...

- Do Vancouver zostało niewiele czasu, ale potrzebuję, żeby uszyto mi nowy kombinezon. Niemal identyczny, parametrami, do tego w którym skaczę teraz - powiedział Adam Małysz po sobotnim konkursie w Zakopanem.

Adam Małysz: jestem co raz bliżej podium, może w Vancouver... Jak pan oceni konkurs?

Adam Małysz: Jestem bardzo zadowolony. Szczególnie z drugiego skoku. Naprawdę był już taki, że mogłem walczyć nie tylko o podium, ale i o zwycięstwo. Wreszcie nikt mi już nie odskoczył na kilka metrów. Do podium zabrakło szczęścia i metra-dwóch w pierwszej próbie. Po raz kolejny przekonałem się, że trzeba być bardzo wysoko w klasyfikacji generalnej, skakać jak najpóźniej, żeby mieć dobre warunki. Ja nie wiem, jak to jest, ale Schlierenzauer i Ammann mieli w pierwszej serii idealne warunki, wiatr pod narty. Skakali niesamowicie, ale wiatr im pomógł. Mówiłem już w piątek, że tutaj za darmo czyli bez wiatru się nie odleci. I to się potwierdziło. Mam nadzieję, że w Vancouver warunki będą równe, takie jak w drugiej serii. Choć zająłem czwarte, najgorsze miejsce, tuż za podium, to jestem zadowolony. Bo dla mnie to wielki krok do przodu w porównaniu z tym, co było. Swój cel tutaj osiągnąłem. Jeszcze parę tygodni temu drugi skok zawsze miałem słabszy. Tutaj - dużo lepszy od pierwszego.

Drugi skok był bezbłędny?

- Nie sądzę, zawsze do czegoś można się przyczepić. Do ideału trzeba dążyć, ale jak forma idzie w górę, to mimo nawet niewielkich błędów wszystko udaje się lepiej. Przede wszystkim dopasowałem sobie kombinezon. Choć jest już trochę zużyty, to jednak w tym czarnym skacze mi się najlepiej. W nowym strasznie mnie skręca po wyjściu z progu. Do Vancouver zostało niewiele czasu, ale potrzebuję, żeby uszyto mi nowy kombinezon. Niemal identyczny, parametrami, do tego w którym skaczę teraz.

W starym pan nie może startować?

- Mógłbym, ale musiałbym odpruć reklamy. Na igrzyskach są niedozwolone.

Dzisiaj scenariusz pierwszej serii był identyczny jak w piątek. Po pierwszym skoku był pan najlepszy, a później czterech zawodników skoczyło dalej. Ammann i Schlierenzauer znowu o dziesięć metrów. Drugi skok był już na poziomie najlepszych.

- Już mówiłem, że jeśli chodzi o pierwszą serię, to w samej końcówce warunki się poprawiły. Chyba gdzieś się modlą tam na górze, ale może na igrzyskach będzie wszystkim po równo. Na razie najlepsi mają lepiej od innych. Dlatego chcę być jak najwyżej w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i powoli realizuję swoje cele. A wiecie, co jest moim celem w Vancouver - walka o złoty medal.

Kiedy w drugiej serii Morgenstern wylądował bliżej o 3,5 metra od pana skoku przemknęła myśl, że będzie podium?

- Nie. Bo przy lądowaniu odjechała mi narta i sędziowie odjęli za to punkty. Chciałbym być na podium, ale zabrakło odległości w pierwszym skoku. Pocieszam się, że co się odwlecze to nie uciecze.

Schlierenzauer utrzyma formę?

- Wszystko się może zdarzyć. Igrzysk nie wygrywają faworyci.

W Zakopanem, w dwóch konkursach, zdobył pan najwięcej punktów w sezonie. Magia zadziałała?

- Tak. W sobotę gdzieś tam zawalił się płot i kibice polecieli w dół. Widziałem ich umorusanych, jak szli na dół. Ale wrócili się na trybuny. Mimo wszystko chcieli nam kibicować. To niesamowite. W piątek, po konkursie, wyszedłem z szatni i zobaczyłem opartego o płot śpiącego kibica. Jego żona spojrzała na mnie, trąciła go i mówi: "ty zobacz, Adam tu stoi, do ciebie przyszedł". Przebudził się, spojrzał nieprzytomnym wzrokiem i zapytał: "naprawdę"? Spał, ale był. Wróci do domu i powie z dumą: "byłem w Zakopanem, kibicowałem skoczkom".

Po skoku w drugiej serii Ammann i Schlierenzauer zrozumieli, że jest pan bardzo blisko nich?

- Tak. Wiedzą już na pewno, że muszą się ze mną liczyć.

Koledzy skoczyli słabo.

- To nie był udany występ, jak nie idzie to nawet ta magia nie pomaga.

Kolejne konkursy w Pucharze Świata będą rozgrywane według nowych reguł. Punkty za odległość będą zależeć od siły wiatru.

- I to na pewno wszystko nam pomiesza. Te pomiary nie są tak dokładne jak powinne być. Nie są spójne.

Kadra polskich skoczków na Vancouver 2010 ?

Więcej o: