Wenta przed Słowenią: Nie damy sobie zbić tyłków

- Z Niemcami ostra gra Słoweńców przekroczyła granice rozsądku. Trzeba uważać na ich boiskowe cwaniactwo i narzucić im własne reguły - mówi trener Bogdan Wenta. Zwycięstwo nad Słowenią może nawet otworzyć Polakom drogę do półfinału. Transmisja piątkowego meczu w Polsacie o 20.15.

To dopiero trzeci mecz Polaków w mistrzostwach Europy, droga do medalu jeszcze bardzo daleka, ale zwycięstwo nad Słoweńcami może bardzo zbliżyć do podium. Obydwie drużyny awans mają zapewniony, a punkty zdobyte na rywalach, którzy wychodzą z grupy, liczyć się będą w walce o półfinał z Hiszpanią i najprawdopodobniej z Francją i Węgrami (patrz ramka).

- W dużych turniejach dzieją się dziwne rzeczy. Kłopoty mistrza świata Francji i Islandii, było nie było wicemistrza olimpijskiego, dowodzą, jak wyrównany jest poziom mistrzostw - mówi Mariusz Jurasik.

Polacy powinni doskonale wiedzieć o zaskakujących zwrotach akcji w mistrzowskich turniejach. Rok temu w Chorwacji ledwo przecisnęli się do głównej rundy mistrzostw świata. Niemcy rozbijali z łatwością drużynę za drużyną, w tym biało-czerwonych. W pewnym momencie bundesmaszyna się jednak zacięła i obrońcy tytułu nie doszli do półfinału. Ostatecznie zaważyło na wykluczeniu Niemców i awansie Polaków zwycięstwo biało-czerwonych nad Norwegią, a przede wszystkim cud-bramka Artura Siódmiaka.

- Słowenia jest przeciwnikiem, z którym nie można się kopać. Biega się z nimi wte i wewte, patrzy człowiek potem na tablicę, a tu 10 bramek w plecy. Tak grać nam nie wolno - mówi Wenta. - Musimy być chłodni. Czasem piłka aż się prosi do szybkiego ataku, ale grając przeciwko nim, trzeba zatrzymać się i zastanowić.

Faktycznie, w dwóch meczach Słoweńcy przeprowadzali szybkie kontry złożone z dwóch podań aż 17 razy! Niemcy siedem. Statystyk Polaków brak, ale na pewno kontr mieli dużo mniej.

- Biega głównie Uros Zorman. I robi kroki [czyli przy jednym odbiciu piłki od ziemi wykonuje więcej niż dozwolone przepisami trzy kroki, dzięki czemu biega szybciej]. W zwolnionym tempie widać, że w meczu ze Szwecją zrobił w pewnej akcji nawet osiem kroków! Niemcy protestowali, ale co z tego, bramka była uznana. Bezradni Niemcy zaczęli grać nerwowo, ale my się na to przygotujemy i nie damy sobie zbić tyłków - twierdzi trener Polaków, który do piątej rano oglądał mecze Słoweńców. - Zormana musimy powstrzymać agresywną obroną i pomagać sobie.

Dłużej niż w meczu ze Szwedami mają zagrać najbardziej doświadczeni zawodnicy. Tacy, którzy nie tracą głowy w żadnych okolicznościach - Mariusz Jurasik i Marcin Lijewski, który zdobył w środę swoją pierwszą bramkę turnieju. Kto widział Jurasika w meczu z Niemcami (ze Szwedami zagrał krótko, tylko w drugiej połowie), wie, co znaczy zwrot "siła spokoju".

Ale także Słoweńcy nie są nowicjuszami, którzy nie potrafią odpowiedzieć na warunki stawiane przez rywali. Renato Vugrinec, Vid Kavticnik, Jure Natek, Aleš Pajović, Uroś Zorman, bracia Luca i Miha Żviżejowie, bramkarz Gorazd Skof grali już w mistrzostwach Europy w Szwajcarii w 2006 roku, gdzie zajęli ósme miejsce.

- Trener Noka Serdarušić sprawił, że ci nie najmłodsi gracze uwierzyli w jego aurę i znów zaczęli lubić piłkę ręczną. Widać w tym jego rękę - mówi Wenta. To samo można powiedzieć o trenerze Polaków.