Rajd Dakar 2010. Jacek Czachor: Coma zgubił mapę wiec mu zawiozłem

Zwycięzca kilku etapów tegorocznego Rajdu Dakar i pierwszy w zeszłym roku Hiszpan Marc Coma wziął na trasę niewłaściwą mapę. - Zawiozłem mu ją, znalazłem go w krzakach, chyba się wstydził - mówi Jacek Czachor

Marc Coma o zwycięstwo w generalnej klasyfikacji już nie walczy, bo otrzymał do tej pory ponad 6 godzin kar. Ale cały czas walczy o etapowe zwycięstwa. - Jego i Despresa dzieli od pozostałych przepaść - mówi polski motocyklista Jacek Czachor. W czwartek mało brakowało, a miałby problemy z dojechaniem do mety bo na starcie zorientował się... że nie ma mapy.

- Prawdopodobnie wziął z hotelu niewłaściwą. To już zmęczenie. Jechałem a dogonił mnie z jego team, dał mapę i mówi "jedź bo on nie ma mapy". Pojechałem i widzę Comę i Kniumana, stoją w krzakach tak, żeby ich inni uczestnicy nie widzieli. Pewnie Coma się wstydził - śmieje się Czachor.

Motocykliści na trasę wyjeżdżają z mapą, a własciwie planem trasy, na którym zaznaczone są miejsca przez które mają przejechać i sposób w jaki to zrobić. To rodzaj rulonu, który montuje się pod kierownicą. - Zobaczyłem, że Coma nawija plan Kniumana. Zrobił to szybko i pojechał. Wtedy Kniuman już spokojnie założył plan który ja przywiozłem - wyjaśnia Polak.

Ale błędy, po prawie dwóch tygodniach Rajdu zdarzają się każdemu. - Ja skręciłem na 142 km, powinienem na 152. Przez to uciekło jakieś pięć minut - mówi motocyklista, który jak pozostali Polacy miał problem z "gotującym się" paliwem. Do pierwszego Francisco Lopeza Contardo stracił w czwartek ponad 51 minut. Polak w klasyfikacji generalnej jest 15. Marc Coma traci do niego tylko 7 sekund.

Blog specjalnie dla Sport.pl z Rajdu Dakar ?

Więcej o: