Lekkoatletyka. Anita Włodarczyk jakiej nie znacie

Uwielbia śpiewać karaoke, jest zakochana w żużlu i jeździła kiedyś na speedrowerze. Anita Włodarczyk jakiej nie znacie. W rozmowie z Damianem Michałowskim z Radia TOK FM zdradziła, że podczas konkursu na mistrzostwach świata czuła się jak na wakacjach. I mimo ogromnych sukcesów sportowych wciąż mieszka w poznańskim akademiku.

- Byłam maskotką klubu speedrowerowego - tak swoje pierwsze kroki w sporcie wspomina Anita Włodarczyk. W Rawiczu jej ojciec był prezesem klubu, mama pracowała jako sekretarka, a w drużynie jeździł jeszcze jej brat. - Speedrower jest więc kwestią rodzinną - mówi mistrzyni świata, która uwielbia też żużel. Od zawsze kibicowała Unii Leszno, na jej mecze jeździła z dwóch powodów - może to dziwnie zabrzmi, ale po pierwsze miałam nadzieję, że będzie jakiś wypadek, że się coś będzie działo. Po drugie, zawsze w przerwach między biegami zbiegałam pod bandę i czekałam jak polewaczka obleję mnie wodą. Włodarczyk zbierała też autografy od żużlowców. Gruby zeszyt z podpisami ma zresztą do dziś. Jej prawdziwym ulubieńcem był Roman Jankowski.

Gdy weszła w wiek juniora miała się ścigać ze starszymi od siebie, dlatego wspólnie z tatą i wujkiem zdecydowali, że zacznie trenować lekką atletykę. Najpierw chwyciła kulę, ale wiedziała, że to nie to. Później kilka lat rzucała dyskiem. Ponoć już wtedy jej pierwszy trener Bogusław Jusiak powiedział, że i tak skończy z młotem w dłoni. - Któregoś razu chwyciłam właśnie młot, spodobało mi się i tak już zostało do dziś. Cieszę się, że tak się to skończyło. Absolutnie nie żałuję tego wyboru - mówi Włodarczyk.

Nie ma się co dziwić. W Berlinie na mistrzostwach świata, obok Usaina Bolta była jedynym sportowcem, który pobił rekord globu. Weszła do koła, zakręciła się 5 razy i rzuciła młotem najdalej w historii sportu. 77,96 m ten wynik zaskoczył nawet Włodarczyk, która z radości biegła w podskokach w stronę trybun. Po drugim skoku skręciła kostkę, ale w ogóle nie pamięta tej sytuacji. - Wiem, że podskoczyłam, czułam że coś mi chrupnęło, ale jeszcze nie wiedziałam co się dzieję-. Chwilę później kostka zaczęła puchnąć. Do końca konkursu zostały jeszcze 4 próby. Polka mogła im się już tylko przyglądać z boku. -zachowywałam się jakbym była na jakiś wakacjach, na plaży. Byłam bardzo spokojna. Później w telewizji zobaczyłam że żułam gumę, co mnie zdziwiło. Najmocniej serce naszej młociarki biło przy rzucie jej najgroźniejszej rywalki Betty Heidler. Niemka jednak nie dała rady i Polka mogła się cieszyć z mistrzostwa i rekordu świata.

Po powrocie do Polski Włodarczyk stała się prawdziwą gwiazdą. Wywiady, autografy, zdjęcia, fani - to wszystko stało się częścią jej życia. Mimo wszystko - nie zmieniła się. Wciąż jest skromną dziewczyną, która studiuję na AWF w Poznaniu. Mało tego - mieszka w akademiku w dwuosobowym pokoju z koleżanką, bo jak sama mówi -odpowiada mi ten klimat i atmosfera. Nasza mistrzyni lubi studenckie życie. Najbardziej docenia wyjścia ze znajomymi na karaoke - uwielbiam śpiewać. Co? po dwóch czy trzech piwkach jestem w stanie zaśpiewać wszystko - śmieje się nasza mistrzyni.

Przed nami lekkoatletyczne lipcowe Mistrzostwa Europy w Barcelonie. - Zdaję sobie sprawę, że kibice bedą chcieli jeszcze więcej niż w Berlinie, a ja wiem, że możliwości na pewno mam. Będę walczyła o mistrzostwo - kończy Włodarczyk.

Anita Włodarczyk drugim sportowecem 2009 roku ?

Więcej o: