Rafał Sonik: Argentyńczycy nie jadą czysto

- To jak ?ręka Boga?. Wszyscy widzieli zagranie Maradony, ale żaden Argentyńczyk nie przyzna się do tego. Tutaj też. Marcos dostał karę, powiedział, że się z nią nie zgadza i została zdjęta - mówi Rafał Sonik dla Sport.pl.

O swoich szansach w rajdzie

- Właściwie nie mam już szans na wskoczenie na podium jeśli komuś przede mną nic się nie stanie. Mam ponad dwie godziny straty i cztery etapy do końca i to jest właściwie nie do odrobienia. Tuż za mną jest Declerck, ale to nie jest tak, że z nim rywalizuję. Chcę po prostu dojechać i to będzie sukces.

O Argentyńczykach i Patronellim

- To jest zupełnie inna rywalizacja niż choćby rok temu. Zdałem sobie sprawę, że rywalizacja odbywa się poza nimi. Wiele razy widziałem nieoznakowany pojazd z oponami, który jechał na trasę etapu. Raz jadący przede mna Argentyńczyk zamiast po trasie, pojechał prosto na szczyt góry i zrobił skrót. Skąd wiedział, że po drugiej stronie góry jest trasa i ze np. nie ma klifu? Oni przygotowują sobie trasę dzień wcześniej. Wszyscy pozostali jadą czysto, ale z rywalizacją z nimi po prostu dałem sobie spokój. Sprawa z Patronellim jasno to pokazuje. To jak "ręka Boga". Wszyscy widzieli zagranie Maradony, ale żaden Argentyńczyk nie przyzna się do tego. Tutaj też. Marcos dostał karę, powiedział, że się z nią nie zgadza i została zdjęta. Ale czego się spodziewać, jeśli sędziowie od quadów to też Argentyńczycy? Tak nie powinno być.

O swoim starcie

Ile kosztuje taki start? Nie mogę powiedzieć, bo gdyby moja żona się dowiedziała to zabroniłaby mi startować. W zeszłym roku nawet była tu ze mną przez moment, ale nie czuła się dobrze. To nie są klimaty dla niej. A ja na Dakarze odpoczywam. W miarę wygodne życie mam w Polsce. Tutaj się odprężam. No może na odcinkach dojazdowych, bo na specjalnym to już się nie da.

Wyniki etapów i klasyfikacje generalne - tutaj ?

Więcej o: