- Zwróciliśmy się do wszystkich delegacji z prośbą, by informowały nas kiedy przylatują, a także by podały nam numery paszportów swoich graczy. Tylko Togo nie zareagowało na tę prośbę, nie wiedzieliśmy, że jadą autobusem - powiedział Virgilio Santos, członek lokalnego komitetu CONAN, organizującego Puchar Narodów Afryki.
Przypomnijmy, że reprezentacja Togo jechała do Angoli z Republiki Konga przez enklawę Cabinda, gdzie od trzydziestu lat toczą się walki separatystów. Autobus został ostrzelany, zginął kierowca, a dziewięciu pasażerów zostało rannych.
- Przepisy są jasne: żaden zespół powinien podróżować autobusem. Nie wiem, co doprowadziło ich do tego. W mieście nie doszłoby do takiego incydentu - dodał Santos.
Rząd Angoli zobowiązał się do zwiększenia środków bezpieczeństwa. Afrykańska Federacja Piłki Nożnej zapowiedziała, że turniej odbędzie się w planowanym terminie.
Straszna historia napaści na reprezentację Togo ?