- Nie udało się nam poprawić prędkości Adama. Wczoraj podobny problem mieliśmy ze Stefanem Hulą, skorygowaliśmy to trochę przez ćwiczenia imitacyjne i nie odstawał dziś od średniej konkursu. Bardzo dobrze jeździł Kamil, za to skoki były zdecydowanie poniżej jego poziomu. Kamil w pozycji dojazdowej popełnił błędy, jechał za bardzo dociśnięty klatką i nie było takiego odbicia, które pozwoliłoby osiągnąć odpowiednią wysokość. Skakał bardzo płasko i nie mógł odlecieć - mówił Kruczek po konkursie.
- Stać nas było na więcej, aby w minionym Turnieju regularnie punktowało trzech zawodników, nie udało sie tego zrealizować. Jest lepiej niż w zeszłym roku, ale apetyty były zdecydowanie większe, biorąc pod uwagę dyspozycję przed TCS - uważa szkoleniowiec naszych skoczków.
- Kulm to zupełnie inna skocznia i jeśli będą dobre warunki to nasi reprezentanci powinni sobie poradzić. To całkowicie inny start i nie powinno być mowy o żadnym rozregulowaniu. Loty są wymagające technicznie, ale pozwalają także bardziej wyeksponować inne atuty zawodników, jak np. lotność, umiejętność radzenia sobie w powietrzu. Loty charakteryzują się bardziej agresywnym skakaniem i dlatego po Kulm udamy się na mniejszą skocznię, aby spokojnie potrenować" - kontynuuje polski trener.
- W Bischofshofen arunki były bardzo równe, były momenty, że wiatr cichł, ale to tylko na skoki dwóch-trzech zawodników. Na ogół wiało z tyłu - zakończył Kruczek.
Małysz: Nie mam sobie nic do zarzucenia czytaj tutaj ?