Mateusz Masternak: Nie będę się zachowywał jak ministrant, mierzę wysoko

O Mateuszu Masternaku w środowisku bokserskim mówi się jako następcy Tomasza Adamka. Zmierzający po tytuł mistrzowski w trzeciej kolejnej kategorii wagowej "Góral" zbliża się jednak powoli do zakończenia swojej zawodowej kariery, podczas gdy 22-letni "Master" o powtórzeniu sukcesów swojego starszego kolegi dopiero marzy. Trzeba jednak przyznać, że cele stawia przed sobą najwyższe i nie boi się mówić o nich otwarcie. - Jestem gotów na każdego. Może być Marco Huck albo Zsolt Erdei. Po to trenuję, by zdobyć pas - deklaruje w wywiadzie dla bokser.org najbardziej obiecujący podopieczny Andrzeja Gmitruka, na kilka dni przed swoją kolejną walką - zaplanowanym na 9 stycznia w Magdeburgu starciem z Niemcem Tino Froehlichem.

- Przede wszystkim gratulacje - w swojej ostatniej walce zdobyłeś młodzieżowy pas WBC interim. Twoim przeciwnikiem był Amerykanin Jameson Bostic. Oceń swój występ w Radomiu, na początku walki sprawiałeś wrażenie usztywnionego?

Mateusz Masternak: Chciałbym zaprzeczyć, nie byłem usztywniony. Byłem bardziej ostrożny niż zazwyczaj. Praktycznie nic nie wiedziałem o moim przeciwniku. Nie chciałem w pierwszej fazie walki wyjść na jakiś frontalny atak, bo mogło się to źle skończyć dla mnie. Mój rywal dość mocno bił, dlatego nie chciałem wdawać się w wymiany. Wolałem troszkę go podmęczyć i później przyśpieszyć. Jedyną informację jaką posiadałem na temat Bostica to, że bije mocno z lewej ręki. Przekazał mi to znajomy, który trenuje na Brooklynie.

- Skąd propozycja walki w Magdeburgu?

M.M: Propozycja wyszła z moich ust już przed walką w Radomiu. Wiedziałem o tej opcji. W domu nudziłem się, więc zadzwoniłem do Pana Andrzeja Gmitruka z zapytaniem, czy jest to jeszcze aktualne. Trener szybko mi oddzwonił i powiedział, że jest taka możliwość. Wziąłem to i walczę. Szybko skontaktowałem się z Piotrkiem Wilczewskim, który teraz mnie przygotowuje i tak to wyglądało. Czytałem różne opinie kibiców, że po co mi ta walka itp. Powiem tak, chcę się tam pokazać i liczę na to. Muszę być też aktywny. Może wyboksuje sobie jakiś kontrakt promotorski albo walkę o tytuł. W Niemczech jest dwóch mistrzów świata w moim limicie wagowym, więc warto. Chcę też wyzwać na pojedynek czempionów, planuje to zrobić na antenie tamtejszej stacji telewizyjnej.

- Czyli jak dostajesz możliwość zaboksowania o pas w 2010 roku, to mam rozumieć, że bierzesz walkę?

M.M: W każdej chwili. Teraz boksuję 9 stycznia, później słyszałem o 6 marca. Czerwiec - lipiec jestem gotowy na każdego, może być Marco Huck, Zsolt Erdei. To by było wielkie wydarzenie dla mnie. Po to trenuję, żeby zdobyć pas.

- Jesteś bardzo pewny siebie, to dobra cecha pięściarza?

M.M: Oczywiście, poświęciłem i podporządkowałem całe życie po to, żeby osiągnąć sukces. Gdybym teraz miał się zachowywać jak ministrant i mówić, że może wygram, to nie miałoby to sensu. Niektórzy mówią, że za wysoko mierzę. Gdyby Tomek Adamek nie mierzył wysoko, to nie osiągnął by tego co teraz ma. Larry Holmes swojego czasu był przekreślony, teraz to legenda wagi ciężkiej. Ali miał być za słaby dla Listona itp. Tytuł jednej z najbardziej prestiżowych federacji będzie w Polsce, przywiozę go z każdego zakątka świata.

- Wracając do najbliższej walki, jak wyglądają przygotowania, kiedy nie znasz rywala?

M.M: Przygotowania są ogólne. Generalnie to doskonalimy to co najlepsze w moim arsenale. Jedynym minusem jest fakt, że nie wiem z jakiej pozycji będzie boksował mój rywal. Wiadomo, iż nie będzie to jakiś as, natomiast nie lekceważę nikogo.

- Czy okres świąteczny jest utrudnieniem podczas utrzymywania formy. Wiadomo, wiele pokus na stole...

M.M: Z jedzeniem nie muszę się ograniczać, jem to, co mi smakuje. Moja optymalna waga to 88-89 kg. i nie mam z nią kłopotów. Mankamentem podczas takiego okresu jest to, że trudno znaleźć sparingpartnerów.

- Ostatnio często pracujesz z Piotrem Wilczewskim. Z wyników waszej współpracy można wywnioskować, że było to dobre posunięcie?

M.M: Oczywiście. Z Piotrkiem przygotowałem się do dwóch ostatnich walk i rezultaty tego zaprezentowaliśmy. Jest w Polsce pierwszym szkoleniowcem, który ma doświadczenie w boksie zawodowym na takim poziomie. Niewielu polskich trenerów może się tym pochwalić.

- Powiedz, jak się odnosisz do ewentualnego rewanżu z Łukaszem Janikiem?

M.M: Jeżeli pan Wasilewski [promotor Janika - przyp. red.] chce, to niech mi da Włodarczyka lub Kołodzieja. Łukasz Janik rewanżu nie dostanie. Walkę rewanżową można dostać w przypadku, gdy pojedynek był wyrównany. Poza tym nie chcę robić kroku do tyłu. Walka z Łukaszem była łatwa, a ja chcę walczyć z zawodnikami z topu. Z Krzyśkiem Włodarczykiem mogę walczyć, z Kołodziejem też.

- Dwa zdania do niedowiarków?

M.M: Nie oceniajcie mnie po tym co mówię, tylko po tym co robię. Zobaczycie, że będę mistrzem.

Więcej boksu - na bokser.org ?

Więcej o: