Resovia wylała Skrę z Pucharu Polski

Po raz pierwszy od 2003 r. galaktycznej na europejskim rynku Skry Bełchatów zabraknie w turnieju finałowym o Puchar Polski. W ćwierćfinale lepsza była Resovia.

Gdyby naprzeciw rzeszowian stała inna drużyna, rewanż uznano by za mało ciekawe dopełnienie formalności. W pierwszym spotkaniu wicemistrzowie kraju wygrali 3:0, mieli też 9 małych punktów na plusie, ale naprzeciw stanął nie byle kto, ale Skra, która nie z takich opresji wychodziła.

I w sobotę bełchatowianie znów pokazali klasę. W pierwszym secie odrobili straty od stanu 18:22, aby okazać się lepszym w grze na przewagi. Pasjonującą, zakończoną powodzeniem pogoń zawdzięczają znakomitej podwójnej zmianie. Krytykowany ostatnio rozgrywający Miguel Falasca wszedł w końcówce i pokazał, jak podziałała na niego decyzja trenera, który niespodziewanie postawił na Macieja Dobrowolskiego. Niezbędne punkty w ataku dołożył także Mariusz Wlazły, którego ze składu wygryzł Jakub Novotny.

Mimo że dwaj zmiennicy uratowali seta, nie wyszli na drugą partię. Resovia, która w drugiej partii zaczęła od stanu 1:4, była lepsza. Jej zawodnicy o niebo lepiej serwowali, nie mieli kłopotów z przyjęciem, wspaniale bronili (zwłaszcza Krzysztof Ignaczak i Marcin Wika). W końcówce najważniejszej, jak się później okazało, partii zachowali też więcej spokoju. Rzeszowianie, wygrywając drugiego seta, cieszyli się, jakby sięgnęli po mistrzostwo. To oni odebrali Skrze turniej finałowy PP, co nie zdarzyło się od 2003 r.! Kibice z Rzeszowa mogli wyciągnąć transparent: "Game Over". Mecz właściwie się skończył.

Nie skończyły się jednak emocje i nerwy. Bełchatowianie nie umieli darować arbitrom kilku pomyłek, doszło do ostrych spięć, padały niecenzuralne słowa. Andrzej Lemek, sędzia główny, nie chciał komentować spornych sytuacji, a Daniel Pliński, choć w trakcie meczu klął na sędziego dość często, przyznał, że Resovia wygrała zasłużenie.

Po odpadnięciu z PP Skra nie zrealizuje jednego z celów postawionych przez sponsora. - Oceńcie nas dopiero w maju, po zakończeniu sezonu - apelował prezes bełchatowian Konrad Piechocki. Jego zawodnicy mają teraz zadanie zdobyć mistrzostwo Polski i zagrać w ścisłym finale Ligi Mistrzów.

- Dokonaliśmy wielkiej rzeczy - mówił szczęśliwy Krzysztof Ignaczak. A Marcin Wika żartował: - Eee tam, to przypadek, jakoś nam się udało.

1/4 finału Pucharu Polski: PGE Skra Bełchatów - Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (26:24, 21:25, 27:25, 25:20). PGE: Dobrowolski, Kurek, Antiga, Możdżonek, Pliński, Novotny, Gacek (libero), Bąkiewicz, Wlazły, Falasca, Kolanek. Asseco: Redwitz, Akhrem, Wika, Perłowski, Grzyb, Oivanen, Ignaczak (libero) oraz Kosok, Gierczyński, Mika, Papke. Pierwszy mecz : 0:3. Awans: Resovia. AZS UWM Olsztyn - Jastrzębski Węgiel 1:3 (20:25, 21:25, 26:24, 23:25). Pierwszy mecz : 0:3. Awans : Jastrzębski Węgiel.

Czy stać nas na siatkówkę na serio? przeczytaj komentarz  ?