Poznań wspomina Wagnera - poznaniaka z krwi i kości

Gdy Lucyna Białk-Cieślak, obecna dyrektor III LO w Poznaniu, dowiedziała się wczoraj o śmierci Wagnera, zarządziła przeszukanie szkolnego archiwum.

Poznań wspomina Wagnera - poznaniaka z krwi i kości

Gdy Lucyna Białk-Cieślak, obecna dyrektor III LO w Poznaniu, dowiedziała się wczoraj o śmierci Wagnera, zarządziła przeszukanie szkolnego archiwum.

Młodość Hubert Wagner spędził bowiem w Poznaniu. Tu się urodził 4 marca 1941 r., stąd pochodziła jego matka. Poznań opuścił po maturze, którą w 1958 r. zdał w ówczesnym liceum Jana Kantego (obecne III LO).

- Będziemy zbierać informacje o naszym słynnym uczniu - stwierdziła pani Lucyna. Na świadectwach licealnych Wagnera, które udało się odszukać w archiwach, są dobre stopnie. - Przez wszystkie lata miał same piątki z wf. Żadnemu innemu uczniowi z tamtych lat to się nie zdarzyło - mówi Katarzyna Wojtkowiak z III LO.

Wychowania fizycznego w III LO w Poznaniu uczył wtedy m.in. Stanisław Siekierski, ojciec obecnego trenera szczypiornistów poznańskiego Grunwaldu Andrzeja Siekierskiego. - Wołaliśmy wtedy na Wagnera Jurek, a nie Hubert. Był nie tylko dobry w siatkówce, ale również w koszykówce, piłce ręcznej, gimnastyce. Jak trzeba było, to pomagał mi nawet w prowadzeniu zajęć z siatkówki na wf. - opowiada Siekierski.

Wagner mieszkał na poznańskich Winogradach. - Był poznaniakiem z krwi i kości, co zawsze podkreślał. Jego upór w dążeniu do celu i pracowitość były typowo poznańskie - przyznaje koszykarz poznańskiego AZS Leon Walkowiak, który w 1958 r. zdawał maturę razem z Wagnerem.

W okresie maturalnym Wagner grał jako siatkarz w AZS Poznań, w ówczesnej klasie wojewódzkiej i przez pewien czas w I lidze. - Już wtedy był asem - mówi o nim Zygmunt Łotocki, siatkarz z lat 50., który grywał z Wagnerem.