Bundesliga. Monachijski grzaniec, presja w Leverkusen

Bayer Leverkusen mistrzem jesieni w Bundeslidze dzięki najlepszej ofensywie i obronie w Niemczech oraz silnym nerwom. W sobotę był blisko sensacyjnej porażki z Borussią Mönchengladbach, ale z kłopotów wyszedł w stylu godnym kandydata do mistrzostwa.

- Ten zespół niezwykle dojrzał. To już nie jest ta sama grupa ludzi, którą można było oglądać rok temu. To niesamowite, jak się zmieniła. Bayer gra teraz mądrze, rozważnie. Tak, jakby był obliczony na zrealizowanie nastawionego celu. Najważniejsze, że gra skutecznie, bo dla mnie liczy się przede wszystkim wynik, a nie to, czy zespół rozegrał ładne spotkanie - mówił w wywiadzie dla oficjalnego portalu ligi jeszcze przed sobotnim spotkaniem z Borussią trener niepokonanego w tym sezonie Bayeru Jupp Heynckes.

Z perspektywy ostatniego meczu jesieni te słowa są prorocze.

W sobotę Bayer męczył się w starciu z teoretycznie słabszą Borussią. I toczył swój korespondencyjny pojedynek o to, by skończyć rundę jako lider. Kiedy w piątek Schalke Gelsenkirchen pokonało nieznacznie Mainz, miało 34 pkt. Bayer musiał zwyciężyć, żeby zostać mistrzem jesieni. Styl nie był wielki, ale w Leverkusen liczył się wynik.

Bayer wyraźnie nie radził sobie z presją i oczekiwaniami kibiców żądających mistrzostwa. W 53. min przegrywał z Borussią 1:2 i dopiero od tego momentu przyspieszył swoje akcje na tyle, że zakończył spotkanie z kompletem punktów. Ale gdyby przyznawano je również za wrażenie z meczu, trzy punkty Bayeru i Bayernu nie miałyby tego samego znaczenia.

Wielki rywal Bayern od wyeliminowania Juventusu Turyn w Lidze Mistrzów jest jak czołg, który jedzie do celu, taranując kolejne przeszkody. Tak było też w sobotę - strzelił Hercie pięć bramek, choć gdyby padło drugie tyle, berlińczycy nie byliby poszkodowani. W Monachium ten mecz traktowano jak piknik. Kibice otrzymali od klubu darmowe kiełbaski oraz grzane wino, by nie marzli. Dobra zabawa była i na trybunach, i na boisku, gdzie monachijczycy grali już nie tylko efektywnie, ale i efektownie. Świetnie prezentowali się obrońcy - czwartego gola w sezonie zdobył Daniel van Buyten, a niczym w transie z jednego pola karnego na drugie biegał Philipp Lahm. Bayern grał rozluźniony, z radością i lekkością. Tak jak zapowiadał na początku sezonu trener Louis van Gaal.

Paradoksalnie, pozycja lidera dla Leverkusen okazuje się idealnym rozwiązaniem dla monachijczyków. - To Bayer będzie wiosną musiał bronić pierwszego miejsca. A to bardzo trudne, ciężko gra się w lidze, kiedy wszyscy chcą wygrać z liderem - mówi o sytuacji w Bundeslidze szef rady nadzorczej Bayernu Karl Heinz Rummenigge. I wskazuje: - My zaatakujemy, ale bez takiej presji, jaką ma teraz Bayer.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.