Po hitowym meczu PLK Turów - Prokom. Nie można było wysiedzieć!

Ronnie Burrell i Adam Łapeta byli bohaterami znakomitego meczu w Zgorzelcu. To głównie dzięki nim Asseco Prokom Gdynia pokonało PGE Turów 91:90 po dogrywce i zakończyło pierwszą rundę bez porażki

Tweet-hit, czyli Turów - Prokom na Twitterze ?

Mistrzowie Polski mają bilans 13-0 i są murowanymi kandydatami do swojego siódmego tytułu z rzędu. W sobotę w Zgorzelcu, w powtórce trzech ostatnich finałów, grający bez zwolnionego ze względów dyscyplinarnych Pape Sowa Prokom pokonał odbudowujący się pod trenerem Andrejem Urlepem Turów, który na początku czwartej kwarty prowadził 73:60!

W przedświątecznym klasyku było wszystko - podania nad kosz kończone potężnymi wsadami z powietrza, mistrzowska pogoń, decydujące akcje bohaterów drugiego planu, dogrywka i w efekcie dramatyczna wygrana Prokomu.

Nie dało się tego spotkania oglądać na siedząco. Już przed pierwszym gwizdkiem wiadomo było, że będzie gorąco - spotykali się nie tylko mistrz z wicemistrzem, ale także koledzy z reprezentacji, zawodnicy grający przeciwko swoim byłym zespołom, utytułowani trenerzy. W historii 32 spotkań Turowa z Prokomem było wiele dramatycznych momentów, ale sobotnie spotkanie też znajdzie się na tej liście.

Turów zaczął od konsekwentnego wykorzystywania swojego największego atutu, czyli Michaela Wrighta pod koszem. Amerykanin trafiał lub wymuszał faule, ale Prokom trzymał się blisko. W drugiej kwarcie na parkiet wszedł zastępujący Sowa Adam Łapeta i potężnym blokiem na Wrighcie dał sygnał do ataku. To właśnie po punktach 22-letniego środkowego mistrzowie prowadzili 35:26 w połowie drugiej kwarty.

Turów odrobił jednak straty, a po trójce debiutującego w drużynie TJ Thompsona w ostatniej sekundzie pierwszej połowy wygrywał 46:44. Świetna gra urodzonego w Polsce reprezentanta Niemiec Konrada Wysockiego dała gospodarzom prowadzenie 60:51, a na początku czwartej kwarty, kiedy trafiać zaczął Justin Gray, nawet 73:60.

Do gry włączył się jednak niewidoczny wcześniej najlepszy zawodnik PLK Qyntel Woods. Amerykanin punkty zdobywał z łatwością, ale kiedy 100 sekund przed końcem dwukrotnie spudłował z wolnych, wydawało się, że Prokom już Turowa nie dogoni. Gospodarze prowadzili 82:76, lecz zepsuli swoje ataki, a dwie niesamowite trójki trafił Burrell. Dogrywka.

W niej Burrell znów trafił za trzy i Prokom prowadził 89:88, ale 40 sekund przed końcem to Turów wygrywał 90:89 i miał piłkę. Najlepszy środkowy ligi Wright rzucał swoim firmowym lewym półhakiem, ale reakcja Łapety była genialna. Potężny blok dał możliwość kontry, w której "zatańczył" słaby tego dnia David Logan.

Po jego koszu Urlep poprosił o czas, ale najważniejsza akcja jego koszykarzom nie wyszła. Rzut Wysockiego z rogu boiska był niecelny i choć faulowany po nim Daniel Ewing spudłował dwa wolne, to Robert Witka nie mógł zrobić już nic więcej, niż rzucać z własnej połowy. Zabrakło kilkudziesięciu centymetrów.

Prokom umocnił się na szczycie PLK i ze spokojem czeka na rundę rewanżową. Turów z bilansem 7-6 jest na szóstej pozycji, która nie odzwierciedla jednak możliwości drużyny.

Z Urlepem łapiemy oddech - mówi Konrad Wysocki ?

PGE Turów Zgorzelec - Asseco Prokom Gdynia 90:91.

Kwarty: 23:23, 23:21, 22:14, 14:24. Dogrywka: 8:9. Turów: Wright 27, Gray 19 (3), Witka 16 (2), Wysocki 12, Bochno 0 oraz Thompson 8 (1), Wójcik 6, Wallace 2, Roszyk 0. Prokom: Ewing 21 (4), Woods 21 (3), Burrell 20 (4), Logan 13 (1), Hrycaniuk 3 oraz Łapeta 13, Szczotka 0, Harrington 0, Seweryn 0, Jagla 0.

Mówi Adam Hrycaniuk: Nie lekceważymy PLK

Szczepan Radzki: Przyjechaliście do Zgorzelca prosto z euroligowego meczu w Mediolanie. Chyba ciężko się było skoncentrować?

Adam Hrycaniuk: Chcieliśmy wygrać, to był nasz cel. Zawsze gramy o zwycięstwo, niezależnie od tego, kto stoi naprzeciwko nas.

Ale chyba ważniejsza dla Prokomu jest teraz Euroliga i walka o awans do Top 16?

- Oczywiście, że Euroliga jest naszym priorytetem, ale wcale nie lekceważymy występów w PLK. Bardzo ważne było dla nas skończenie rundy bez porażki. Pokazaliśmy, że jesteśmy obecnie najlepszym zespołem w lidze, bo przecież Turów to najlepsza po nas drużyna w tych rozgrywkach.

Walka z Michaelem Wrightem pod koszem to trudne zadanie?

- Niewiarygodnie trudne, to bardzo niewygodny do bronienia gracz. Jest silny, skuteczny, sprytny. Staraliśmy się skupić właśnie na nim, a mimo to zdobył 27 punktów i miał 10 zbiórek. Liczy się jednak to, że to my wygraliśmy.

Pobijecie rekord Śląska Wrocław [w sezonie 2000/01 Śląsk zdobył tytuł, przegrywając zaledwie jeden mecz w całym sezonie]?

- Myślę, że tak.

Pozostałe wyniki 13. kolejki:

Anwil Włocławek - Stal Stalowa Wola 90:76, Kotwica Kołobrzeg - Trefl Sopot 72:79, AZS Koszalin - Sokołów Znicz Jarosław 91:75, Polonia Azbud Warszawa - Sportino Inowrocław 77:64, Energa Czarni Słupsk - Polonia 2011 Warszawa 86:80.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.