Bundesliga. Zespół demolka, czyli Bayern na skrzydłach

Przed świętami zespół ma być na drugim miejscu w tabeli - powiedział kilka dni temu szef rady nadzorczej Bayernu Karl Heinz Rummenigge. Jego piłkarze grają tak, że przy odrobinie szczęścia i takich wynikach rywali jak w weekend, wkrótce mogą być nawet liderem.

Zakładam, że to Bayer Leverkusen wygra rundę jesienną. Chcielibyśmy wiosnę rozpocząć tuż za nimi. To byłaby dobra pozycja do ataku - dodał Rummenigge.

To, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe, teraz staje się prawdopodobne. Bayern był w środku tabeli, przeżywał kryzys i walczył nawet nie o punkty, ale o poprawę atmosfery. Teraz wraca do gry o mistrzostwo. Dzięki własnej grze i temu, co wyprawiają rywale.

W piątkowy wieczór z najgorszym zespołem Bundesligi niespodziewanie stracił punkty w Berlinie liderujący Bayer. W sobotę Werder zaskakująco łatwo oddał komplet punktów Schalke. Lepszych wyników dla Monachium być nie mogło. Bayern po zwycięstwie z Bochum znów jest na trzecim miejscu, a do pierwszego Bayeru traci zaledwie dwa punkty.

Kiedy we wtorek Bayern zadziwił, gromiąc Juventus i awansując z grupy Ligi Mistrzów, trener Louis van Gaal zaskoczył stwierdzeniem, że sobotni mecz w Bundeslidze będzie trudniejszy, niż pojedynek z Włochami. - Zawodnicy motywują się na spotkania albo bardzo ważne, jak finał, albo z wielkimi przeciwnikami. Mecz w Bochum nie będzie ani jednym, ani drugim - tłumaczył Holender.

Ktokolwiek jeszcze niedawno krytykował van Gaala, teraz milczy - dzienniki prześcigają się w komplementach gry Bayernu. Ale nie bez podstaw: akcje monachijczyków są chwilami porywające, pomysłowe, spontaniczne, ale niechaotyczne. Tak Bayern pokonał Bochum - mimo wielkich obaw trenera - aż 5:1. Atakował wściekle: skrzydłami, środkiem pola, chwilami niemal całym zespołem. To był taki futbol, jakiego od początku Holender chce w Monachium - maksymalnie ofensywny.

- Nie myślę, by nawet tak grając, udało nam się awansować na pierwsze miejsce jeszcze przed zimą. Ale mamy na to całą rundę rewanżową. Potrzebowaliśmy czasu, by przystosować się do gry w nowym składzie, z nowym trenerem, według jego systemu. Przez to traciliśmy punkty, ale teraz znów zdobywamy bramki. I nieprzypadkowe, po naprawdę dobrze ułożonych akcjach - stwierdził napastnik Bayernu Mario Gomez.

Liczba Hannoveru

3

tyle samobójczych goli strzelili piłkarze Hannoveru w przegranym 3:5 meczu z Borussią Mönchengladbach

Więcej o: