Rafał Jackiewicz: W lutym będę mistrzem świata!

W piątkowy wieczór na gali boksu zawodowego w Johannesburgu Słoweniec Jan Zaveck dość nieoczekiwanie pokonał przez nokaut reprezentanta RPA Isaaka Hlatshwayo, odbierając mu tytuł mistrza świata wagi półśredniej federacji IBF.

W rozmowie z serwisem bokser.org posiadający od czasu listopadowej wygranej nad Delvinem Rodriguezem status oficjalnego pretendenta do tytułu International Boxing Federation Rafał Jackiewicz przyznał, że wiadomość o wiktorii Zavecka przyjął z zaskoczeniem, ale i radością, bo, jak twierdzi, wcześniej będzie mógł wywiązać się z deklaracji stoczenia z "Mr Simpatico" pojedynku rewanżowego za bardzo wyrównany bój z listopada zeszłego roku.

Rafał spodziewałeś się takiego rozstrzygnięcia walki pomiędzy Zaveckiem a Hlatshwayo?

Rafał Jackiewicz: Szczerze mówiąc, byłem zaskoczony, bo spodziewałem się, że Zaveck przegra minimalnie na punkty; z tego względu, że walczy z mistrzem na jego terenie, a nie sądziłem, że uda mu się wygrać przez nokaut. Zresztą chyba tak każdy uważał. Oczywiście mówiłem, że jeśli Zaveck wyjdzie do Hlatshwayo w takiej formie, jak wyszedł do walki ze mną, może sprawić niespodziankę, ale jednak stawiałem, że Afrykańczyk wygra minimalnie na punkty po wyrównanej walce.

Wiadomość o wygranej Zavecka ucieszyła cię czy zmartwiła?

- Wszystko jest w porządku - Zaveckowi i tak obiecałem rewanż, jak zdobędę pas na Hlatshwayo. On mnie jednak ubiegł, bo to jego promotorzy Hlatshwayo woleli na dobrowolną obronę tytułu. Dla mnie to było i jest bez znaczenia, czy będę walczył o pas z Zaveckiem czy Hlatshwayo. Pokonam Zavecka i uwodnię sobie samemu i wszystkim, że po prostu jestem lepszy, a tamta słabsza walka z Zaveckiem w moim wykonaniu to był tylko wypadek przy pracy. Jeszcze raz powtarzam, nie było to spowodowane tym, że toczyłem drugą 12-rundówkę w ciągu dwóch miesięcy, po walce z Bonsu, ja byłem na Zavecka jeszcze lepiej przygotowany niż na Bonsu. Zawaliłem tylko tym jednym dniem przed walką. Od piątku do soboty przytyłem 5 kilo i to od jedzenia, którego jeść nie powinienem i to był jedyny powód, dlaczego nie zawalczyłem na 100 procent swoich możliwości. W tym momencie gwarantuję, że zawalczę jeszcze lepiej niż z Rodriguezem, zadam jeszcze więcej mocnych ciosów i będzie jeszcze większa wojna w ringu. Zdaję sobie sprawę, że teraz i Zaveck zawalczy lepiej, będzie jeszcze ciężej, ale to dobrze, będzie lepsze widowisko, to będzie naprawdę piękna wojna. Ja się cieszę na walkę z Zaveckiem i dla mnie to jest super wiadomość , że on wygrał z Hlatshwayo, bo wcześniej będę mógł udowodnić swoją wyższość nad nim.

Z tego, co mówi twój promotor Andrzej Wasilewski, wynika, że doprowadzenie do walki z Zaveckiem w Polsce będzie bardzo trudnym zadaniem i bardzo możliwe, że zaboksujesz z nim na jego terenie.

- Mogę z Zaveckiem walczyć wszędzie - w Polsce, Niemczech, Słowenii - nie ma to dla mnie znaczenia. Gdziekolwiek to będzie, pojadę i pokonam go, bo trudno mi sobie wyobrazić zawodnika bardziej pasującego mi stylowo w walce mistrzowskiej niż Zaveck.

Nie obawiasz się, że na gorącym słoweńskim terenie przy wielotysięcznej widowni w przypadku wyrównanej walki przegrasz na punkty?

- Nie boję się tego, jak punktować będą sędziowie, nie myślę o tym w ogóle. Jeszcze raz powtarzam, walka z Zaveckiem w zeszłym roku wyglądała tak tylko dlatego, że nie byłem w stanie pokazać pełni swoich możliwości. Ja to zawaliłem, tylko i wyłącznie przeze mnie tamta walka wyglądała tak, jak wyglądała. Nie byłem sobą, nie mogłem zadawać serii ciosów, nie mogłem ponawiać serii ciosów, byłem wolniejszy niż miałem być. Przez jeden dzień między wagą a walką straciłem wszystko, co wypracowałem w trakcie przygotowań, a formę miałem naprawdę świetną.

Chyba większość kibiców pamięta, że po wyrównanej pierwszej walce z Zaveckiem mówiłeś, że mistrza trzeba pokonać wyraźnie. Teraz to Słoweniec jest mistrzem.

- Zgadza się, mówiłem tak i teraz będę miał okazję pokazać, co miałem na myśli. Nie sądzę, bym mógł go znokautować, ale uważam, że wyraźnie go pokonam, bo po prostu jestem w stanie to zrobić. Zapowiedziałem przed walką z Rodriguezem, że w lutym będę mistrzem świata i zamierzam dotrzymać słowa.

Przywołałeś nazwisko Rodrigueza. Jego obóz skarży się, że ich zawodnik niesłusznie przegrał z tobą na punkty i planują składać protest w sprawie werdyktu.

- To jest naprawdę śmieszne. Chyba każdy widział, jaki ta walka miała przebieg. Te podawane przez nich statystyki liczby wyprowadzonych ciosów są po prostu żałosne, bo wszyscy widzieli, że zdecydowana większość tych uderzeń pruła powietrze albo zatrzymywała się na gardzie. Tak samo śmieszne są statystyki ciosów trafionych - u niego 141, u mnie 108, bo to moje ciosy było widać, to ja trafiałem mocno. Co z tego, że on wyprowadzał dużo ciosów, skoro większość z nich nie dochodziła celu. Nie wiem jak skomentować te skargi. Słowo "śmieszne" chyba pasuje tu najlepiej. Ja swoje ciosy szanuję i jeśli już cios wyprowadzam, to staram się, by on był celny. Każdy kto walkę oglądał, to widział, co się działo - to od moich ciosów odskakiwała głowa Rodrigueza, a z jego strony oprócz szóstej rundy praktycznie nic nie dochodziło.

Kim jest Jackiewicz?

32-letni Jackiewicz na zawodowych ringach stoczył 35 zwycięskich walk, 18 razy nokautując swoich rywali. Rok starszy Zaveck między liny wychodził 29 razy, ponosząc tylko jedną porażkę - z listopadzie 2008 roku z Rafałem Jackiewiczem.

Więcej o boksie na czytaj Bokser.org ?

Więcej o: