Dariusz Dudka: nie chcę być zapchajdziurą

- Moje dni, no może tygodnie w Auxerre są policzone - mówi ?Gazecie? reprezentant Polski, który w środę skończył 26 lat. Jednak kontrakt z Francuzami kończy mu się dopiero za 2,5 roku.

W tym sezonie Dudka rozegrał w Ligue 1 pięć spotkań, z czego cztery w podstawowym składzie. Dziesięć spędził na ławce rezerwowych. - Identyczną sytuację przeżywałem rok temu - mówi Dudka. - Na początku grałem, później usiadłem na ławce. Zimą chciałem odejść, były propozycje wypożyczenia do Belgii i Niemiec. Niestety, klub się nie zgodził.

Dudka został i wiosną grał więcej. Łącznie w poprzednim sezonie wystąpił aż w 28 meczach, strzelił jednego gola. - Tamtą rundą narobiłem sobie nadziei, że wywalczyłem miejsce i będę regularnie grał. Rzeczywistość okazała się inna - mówi. - Jestem rozczarowany, w ostatnim meczu przeciwko Nancy nie grał nasz kapitan Benoit Pedretti, z którym m.in. rywalizuję o miejsce w środku pola. Miałem nadzieję, że trener Jean Fernandez postawi na mnie, tymczasem on wolał przesunąć kogoś z boku pomocy. Z tych pięciu spotkań, w których grałem, przynajmniej trzy były dobre. Miałem asystę z Montpellier, nieźle było z Bordeaux, a i tak usiadłem na ławie.

Problemem w zimowym transferze może być Puchar Narodów Afryki (10-31 stycznia) - wielu zawodników wyjedzie z Ligue 1 przynajmniej na miesiąc. - Zagram w czterech, najwyżej pięciu meczach - mówi Dudka. - To mnie nie satysfakcjonuje. Zależy mi na minimum dziesięciu występach w rundzie. Wątpię, czy to możliwe. Poza tym trener Fernandez nigdy się do mnie nie przekonał. Przesuwał z miejsca na miejsce. Raz grałem jako pomocnik, raz jako obrońca. W środku, z boku... Nie chcę być zapchajdziurą, brakuje mi tu stabilizacji. Dlatego, jeśli nie zimą, to na pewno latem odejdę. W moim imieniu, z władzami klubu, porozmawia menedżer Michel Thirry. Nie mam jednego agenta, klubów szuka mi kilku. Ale z Thirrym współpracuję najbliżej. Zobaczymy, co w styczniu usłyszy od władz klubu. Problem w tym, że na razie nie mam konkretnych ofert.

Auxerre kupiło Dudkę z Wisły Kraków latem ubiegłego roku. Wydało trochę ponad 2 mln euro, kontrakt obowiązuje Polaka do czerwca 2012 r. - Na pewno będą chcieli odzyskać za mnie pieniądze, ale jest to mało realne - mówi piłkarz. - Kto zapłaci tyle za rezerwowego? Mam nadzieję, że uda się znaleźć jakiś kompromis. Nie chcę siedzieć na ławie i darmo brać pieniądze. Jestem głodny gry.

Bez Dudki w składzie Auxerre było przez moment nawet liderem Ligue 1. Zespół odmienił inny reprezentant Polski - Ireneusz Jeleń. Po jego powrocie do gry zespół grał jak natchniony, wygrywał mecz za meczem. Kiedy 28-letni napastnik doznał kolejnego urazu - Auxerre natychmiast przegrało dwa spotkania i spadło na piątą pozycję. - Irek ma tutaj niepodważalną pozycję, statut gwiazdy, a gra jest ustawiona pod niego. Na nim wszystko się opiera - opowiada Dudka. - Bez niego tracimy połowę wartości. Co do tego naszego liderowania, to na pewno nie mamy zespołu na mistrzostwo Francji. Zbyt mało liczna kadra, byliśmy kopciuszkiem w towarzystwie Lyonu, Marsylii czy Bordeaux. Jednak zespół powalczy o Ligę Europejską.

Prawdopodobnie już bez Dudki - 26-letni piłkarz był powołany przez Franciszka Smudę na mecze z Rumunią i Kanadą. Zagrał w nich jako cofnięty środkowy pomocnik - za Ludovicem Obraniakiem, który ma być filarem zespołu nowego selekcjonera. - O Dudce słyszałem wiele niedobrego, sam muszę z nim porozmawiać - mówił Smuda po swoich pierwszych powołaniach. Pomocnik Auxerre miał w kadrze opinię rozrywkowego. Był zresztą jednym z trzech zdyskwalifikowanych przez Leo Beenhakkera za pijaństwo we Lwowie w sierpniu 2008 r. - No i rzeczywiście w Grodzisku porozmawiałem z selekcjonerem w cztery oczy - mówi Dudka. - Komunikat był jasny. Trener powiedział, czego oczekuje, czego nie toleruje. Wszystko sobie, mam nadzieję, wytłumaczyliśmy. Przyda nam się więcej dyscypliny, to znaczy u Leo też była choć trochę jednak swobodniejsza niż u Smudy.

Na pozycję Dudki selekcjoner szykuje Rafała Murawskiego. Pomocnika Rubina Kazań zabrakło ostatnio ze względu na kontuzję. - Też słyszałem o takiej koncepcji, że ponoć jest trzech kandydatów na to miejsce: Rafał, Mariusz Lewandowski i ja - mówi Dudka. - Trener najlepiej zna "Murasia", pracowali razem w Lechu i wie o nim wszystko. Do Euro 2012 zostały ponad dwa lata i wiele jeszcze może się zdarzyć.

Dudka narzeka, że liga francuska jest mocniejsza, niż mu się wydawało. Że nie spodziewał się gry tak dużym presingiem i że tyle trzeba będzie biegać, a kluby francuskie coraz mocniejsze, latem wydały dziesiątki milionów euro na wzmocnienia, Lyon i Bordeaux awansowały do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Marsylia odpadła, bo grała w grupie z Milanem i Realem Madryt. - W Niemczech byłoby mi łatwiej. Albo w Hiszpanii. Tam jest więcej miejsca do grania - mówi. Na razie jednak ofert z Bundesligi i Primera Division Polak nie ma.

Florian Niget, dziennikarz ukazującego się w Auxerre "L'Yonne Republicane"

Dariusz gra tylko wtedy, kiedy inni zawodnicy są kontuzjowani. Jean Fernandez ceni jego uniwersalność, rzuca go po boisku, na lewą i prawą stronę obrony, wystawia też w pomocy. Gra więc wszędzie, ale mało. Trener uważa, że jest w słabej formie i nie robi postępów. Uważa, że Dudka nie wykorzystuje szans, które dostaje. Po jednym występie następny mecz zaczyna jako rezerwowy. Trudno mu złapać rytm. Ireneuszowi Jeleniowi Fernandez ufał nawet wtedy, kiedy nie strzelał goli. Ale takie sytuacje rzadko się zdarzały.

W styczniu sytuacja Dudki może się zmienić. Adama Coulibaly wyjeżdża na Puchar Narodów Afryki. Wtedy Stephane Grichting zajmie jego pozycję, a Dudka może grać na lewej obronie, gdzie prezentował się przyzwoicie. Jeśli Grichting zostanie na lewej stronie, Dariusz będzie grał na środku defensywy. Sądzę, że będzie tak jak w poprzednim sezonie, kiedy przez pierwsze miesiące Dudka grał mało, a później był podstawowym zawodnikiem i Auxerre osiągnęło niezłe wyniki. Nie przeceniałbym jego deklaracji o odejściu. Jeszcze będzie potrzebny Auxerre, w wypowiedziach dla francuskiej prasy jest bardziej stonowany.