Włoska rozpacz po Lidze Mistrzów

Z rozgrywek Ligi Mistrzów w fazie grupowej odpadł tylko Juventus Turyn, ale cała Italia lamentuje nad stylem gry wszystkich przedstawicieli Serie A i nawet ze zwycięstw wyciąga zniechęcające wnioski.

Włosi kopią leżących. Nad turyńskim piłkarzami najpierw poznęcał się Bayern Monachium, wygrywając na wyjeździe 4:1, a nazajutrz do dobijania wzięła się prasa. "Od dziesięcioleci nie widzieliśmy tak nędznego Juve w europejskich pucharach", "Bayern posługiwał się futbolowym językiem obcym", "stratę 40 mln euro z powodu odpadnięcia należy uznać za zysk, biorąc pod uwagę, jak działacze z Turynu wyrzucają pieniądze przez okno, kupując patałachów i tych patałachów potem przepłacając".

Krytycy miotają najmocniejszymi słowy, bo obawiają się powtórki z minionego sezonu, w którym żaden klub Serie A nie doczłapał nawet do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Teraz z grupy łatwo wyszła tylko Fiorentina, ale to drużyna bez doświadczeń w elicie. Milan - w kraju rozpędzony, wprost unoszący się nad murawą - wywiózł we wtorek marne 1:1 z Zurychu - dzięki rzutowi karnemu Ronaldinho, po kiepskiej grze z rywalem krztuszącym się w lidze szwajcarskiej. I awansował, jak wyzłośliwiają się komentatorzy, dzięki prezentom od rywali. Wreszcie majętny Inter Mediolan o awans musiał walczyć do środowego wieczoru.

Italia lamentuje, że Serie A zżera przemoc i nienawiść, że stadiony zapaskudzają kretyni - dosłownie, epitet wzięty z telewizyjnej publicystyki - odpalający petardy, że ludzie nad futbol przedkładają otaczające go złe emocje, że poziom ligi wciąż spada, że ubywa indywidualności - starzeją się, wymierają, na nowych wirtuozów klubów nie stać. Zdesperowani trenerzy uparcie spoglądają w przeszłość. W Juventusie zagrało siedmiu trzydziestolatków (oprócz nich 29-letni Amauri i Poulsen), w Milanie - sześciu (oprócz nich 29-letni Ronaldinho), dla Interu też miało w środę zagrać przynajmniej siedmiu. Weterani nie są w stanie podołać wyzwaniu gry na pełnych obrotach co trzy dni. Piłkarze Juve i Milanu we wtorek ledwie zipali, a przecież w weekend odnieśli prestiżowe zwycięstwa w hitach Serie A.

Światek calcio dodatkowo upokorzył holenderski trener Bayernu. Wielokrotnie wychłostany przez niemiecką prasę Louis van Gaal znów nie zaszczycił zaproszeniem choćby na skraj ławki rezerwowych Luki Toniego. Nie zabrał do Turynu wciąż aktualnego włoskiego mistrza świata, który wiosną skończy 33 lata...