Policja: Dostrzegamy problem kiboli, ale kluby robią za mało

Policjant, który nielegalnie wpuścił kiboli Legii na stadion w Bełchatowie, ma postępowanie dyscyplinarne. Komendant główny policji Andrzej Matejuk uważa, że kluby piłkarskie robią za mało, by na ich stadionach było bezpiecznie.

- Przyznajemy się do błędu. Policjant, który zgodził się wpuścić grupę z Warszawy, popełnił błąd. W jego sprawie jest prowadzone postępowanie dyscyplinarne - mówi "Gazecie" Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.

27 listopada bełchatowska policja wpuściła na stadion 1023 kiboli Legii na mecz z PGE GKS. Wywiesili wulgarne transparenty i skandowali: "ITI, spier...". Nie mieli prawa wejść na trybuny, bo ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych oraz wewnętrzne przepisy PZPN i Ekstraklasy nakazują pełną identyfikację kibiców włącznie z wizerunkiem twarzy. Kibole ominęli te przepisy, a na trybuny weszli dzięki działaczom z Bełchatowa, którzy sprzedali im bilety.

- Weszli bezprawnie, naszym obowiązkiem było ich nie wpuścić i pilnować porządku poza stadionem. Ale zawiniła nie tylko policja. Kluby w polskiej lidze nie szanują własnych przepisów. Wydawało się, że to jest ich wspólna umowa, a przestrzega jej tylko Legia. To jedyny klub, który walczy z pseudokibicami - mówi Sokołowski.

Tak uważa też komendant główny Andrzej Matejuk, którego zaniepokoiły ostatnie artykuły "Gazety" o kibolach. - Komendant uważa, że mnóstwo pracy do wykonania mają też PZPN i Ekstraklasa. Kluby muszą wiedzieć, do czego zobowiązuje je ustawa, a często nie widzą lub nie stosują się do przepisów - opowiada rzecznik KGP.

Nieprzestrzeganie własnych przepisów i ustawy jest nagminne. Prezes Zagłębia Lubin Jerzy Koziński, który w piątek wpuścił kiboli Legii na swój stadion, opowiada na oficjalnej stronie internetowej klubu (jego właścicielem jest skarb państwa!), że "zakaz wejścia byłby przecież złamaniem konstytucji" i nazywa odpalanie zakazanych prawem rac "wspaniałą oprawą meczową".

Policja chce też sprawdzić kibolską stronę Konieciti.pl, na której bezprawnie zamieszczono zdjęcia dziennikarzy "Gazety" opatrzone komentarzem "każdy może teraz im pogratulować". Prawnicy nie mają wątpliwości, że to zakamuflowana groźba. - Sprawdzamy, czy publikacja nie narusza prawa. W grę może wchodzić groźba karalna, a wtedy postępowanie wszczęte byłoby z urzędu - podkreśla Sokołowski.

Niech się kibol boi - pisze Andrzej Olejniczak ?

Więcej o: