Liga hiszpańska. Kryzys trwa, Real liderem

Na tydzień przed Gran Derbi Real Madryt pokonał Racing Santander 1:0, a Barcelona zremisowała 1:1 z Athletic Bilbao. Kontuzji nabawił się Leo Messi i nie wiadomo, czy zagra w niedzielę.

Real został nowym liderem, ma punkt przewagi nad Barcą, ale kolejny raz nie zachwycił. - Dużo jest do poprawienia. Musimy strzelać więcej goli, bo okazji nie brakuje. Z Santander dwa razy trafiliśmy w poprzeczkę - mówił trener Manuel Pellegrini.

Chilijczyk sobotnim spotkaniem zaczął walkę o zachowanie posady. Po meczach z Zurichem w Lidze Mistrzów (środa) i Barceloną (niedziela) prezes Florentino Perez zdecyduje, czy zmienić trenera.

Szef Realu zapowiedział latem, że warte 250 mln euro transferowe szaleństwo pomoże mu w budowie najlepszej drużyny w historii homo sapiens. Jego zespół miał już w pierwszym sezonie pobić osiągnięcia Barcelony, która kilka miesięcy temu zdobyła potrójną koronę. Perez chciał, by jego zespół strzelał więcej goli, grał ładniej i wygrywał jeszcze częściej niż magicy z Camp Nou.

Dlatego od początku sezonu Real zmaga się z kryzysem. Gdy wygrywał, narzekano na styl. Wicemistrzowie Hiszpanii nie wyprodukowali jeszcze ani jednego show, którym zachwycałaby się cała Europa. Gdy zaliczyli wpadki z Sevillą i Milanem, trenerowi dostało się za rotację i przedłużające się zgranie zespołu. Zawodzą Kaka i Karim Benzema, od których wymaga się czarowania nawet przy wrzucaniu piłki z autu. Wciąż nie wiadomo też, jaką taktyką chce grać Real. Odpadnięcie z Pucharu Hiszpanii z trzecioligowym Alcorcon niemal wymiotło Pellegriniego z Santiago Bernabeu.

Perez lekarstwa na kryzys zna dwa. Zwolnienie trenera i kupienie kolejnych piłkarzy. Już w styczniu na Santiago Bernabeu może trafić Diego Perotti z Sevilli. 21-letni argentyński skrzydłowy to jedno z odkryć ligi hiszpańskiej.

W Barcelonie o kryzysie nie ma mowy, choć przygniatają ją problemy nie mniejsze niż madryckie. Na kwadrans przed końcem meczu z Athletic z powodu kontuzji mięśnia zszedł Leo Messi. Prawdopodobnie nie zagra w jutrzejszym meczu LM Ligi Mistrzów z Interem, nie wiadomo, czy wydobrzeje na Gran Derbi. Za tydzień może też zabraknąć Zlatana Ibrahimovicia, który leczy udo i do Bilbao nie pojechał. W dodatku Yaya Toure, Éric Abidal i Rafael Marquez zachorowali na świńską grypę.

Tak osłabiona Barca tylko zremisowała z Athletic 1:1. - Bardziej niż spadkiem na drugie miejsce martwię się odbudowaniem zespołu przed wtorkiem. Z Athletic zremisowaliśmy, bo popełniliśmy błędy - mówił Josep Guardiola.

Od kilku tygodni jego, wcześniej przepięknie grająca, orkiestra zaczęła fałszować. Z pięciu ostatnich meczów w lidze Barca wygrała dwa. Jeśli przegra z Realem, może spaść na trzecie miejsce. W Lidze Mistrzów zajmuje dopiero trzecie miejsce i czekają ją jeszcze mecze z Interem u siebie i Dynamem w Kijowie.

Real w LM jest drugi, ma tyle samo punktów co prowadzący Milan. Spotka się jeszcze z Zurichem w Madrycie i Olympique Marsylia na wyjeździe. Ale jeśli przegra za tydzień na Camp Nou, pogrąży się w kryzysie. Choć w najgorszym razie do Barcy będzie tracił dwa punkty.

Barcelona bez Messiego w Lidze Mistrzów? 

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.