Hasim Rahman pierwszą przeszkodą Tomasza Adamka do tytułu mistrza świata?

Były mistrz świata wagi ciężkiej Hasim Rahman najbliższym przeciwnikiem Tomasza Adamka? - Rozmawiamy już szczegółowo o pieniądzach - mówi współpromotor Polaka o planowanym na 6 lutego starciu w Newark

Negocjacje idą szybko. - Rozmawiamy już o szczegółach. Brakuje podpisów. Szanse na walkę oceniam na 80 procent - mówi Rozalski. - Chciałbym, aby do niej doszło. Rahman jest dobrym nazwiskiem w boksie, walka z nim to wyższy stopień w karierze Tomka w wadze ciężkiej

Rahman jest kolejnym kandydatem na przeciwnika dla Adamka po Davidzie Tui i Rusłanie Czagajewie. Ale czas zaczyna naglić, trzeba kogoś wybrać, bo promotorzy Polaka nie chcą stracić zarezerwowanego terminu w hali Prudential Center w Newark.

Pojedynek w Polsce pokaże Polsat. - W USA jeszcze nie wiadomo, ale na pewno jakaś stacja ją kupi - twierdzi Rozalski.

37-letni Rahman 15 lat boksuje za pieniądze, ale dobre nazwisko zawdzięcza jednej niezwykłej walce i jednemu niezwykłemu ciosowi. W 2001 roku w RPA znokautował mistrza świata i jednego z najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej w historii boksu Lennoxa Lewisa, i to w najwyższym punkcie jego kariery (choć podobno Brytyjczyk zawalił treningi, bawiąc w Hollywood i grając epizod w "Ocean's Eleven"). Po tym jednym uderzeniu Lewis - po raz pierwszy w zawodowej karierze - poczuł, jakby w niego trafił piorun, adekwatnie do hasła walki "Grzmoty w Afryce". Kto zobaczy błędne oczy Lennoxa jeszcze w kilka minut po prawym ciosie Rahmana, wie, że Brytyjczyk nie mógł czuć nic innego.

Rahman zebrał srogie cięgi od życia, przeciwnicy w ringu też swoje dołożyli. Walkę o lepsze życie wygrał, choć trwała ona długo i była zażarta. Nie każdy doszedłby do siebie po pięciokrotnym postrzale i po samochodowej kraksie z koziołkowaniem, przytrzaśnięty zgniecioną karoserią.

Odzyskiwał mafijne długi we wschodnich przedmieściach Baltimore. Był wielokrotnie zatrzymywany przez policję - za bójki uliczne, za posiadanie broni, wreszcie za kokainę do sprzedaży.

Życiową wygraną zawdzięcza sędziemu, który uznał, że w Rahmanie coś dobrego jednak drzemie, i wydał siedmioletni wyrok w zawieszeniu, zamiast pięciu lat więzienia żądanych przez prokuratora.

Niemal następnego dnia po wyjściu z sądu, jako 18-latek zaczął trenować boks. Zarobił dzięki temu majątek - za sam rewanż z Lewisem 17 mln dol - ale go tracił. Nie, nie przepił w nocnych klubach jak większość pięściarzy - Rahman jako ortodoksyjny muzułmanin nie pije kropli alkoholu. Źle zainwestował pieniądze, między innymi kupując żonie salon piękności.

Bilans walk, a jeszcze bardziej ich przebieg, wskazuje, że nie jest geniuszem boksu. Oleg Maskajew poniewierał nim po całym ringu, a nawet dalej, bo obsługa musiała pomóc Amerykaninowi wrócić między liny, zanim sędzia przerwał pojedynek po bodaj trzech nokdaunach. - On mnie nie pokonał. On mnie upokorzył - powiedział Rahman później. Malutki i waleczny Tua też dał sobie radę w dwóch walkach, Lewis znokautował go łatwo w rewanżu. W ostatniej walce z Władimirem Kliczką w siedmiu rundach do nokautu Hasim zadał zaledwie 30 celnych ciosów.

- Jestem najlepszy. Trzeba wyjść na ring i walczyć. Żeby iść w górę, trzeba go pobić. Rahman nie Rahman. Ja będę szybszy. Od początku grudnia zaczynam treningi. Przerwa w pierwszy dzień świąt - mówi Adamek. - HBO chce pokazać moją walkę w maju lub czerwcu. Kto wie, może będzie to pojedynek o tytuł mistrza świata.

Więcej o: