Red Bull chce Kimi Raikkonena... ale w WRC

Były mistrz świata F1 Kimi Raikkonen może zaliczyć cały przyszły sezon w rajdowych mistrzostwach świata za kierownicą najlepszego obecnie samochodu - Citroena C4 WRC. Informację o prowadzonych rozmowach podał Autosport, potwierdzają ją także fińskie media.

Raikkonen ma małe doświadczenie w rajdach samochodowych, ale jest dźwignią marketingową o jakiej marzy każdy rajdowy zespół i cały cykl WRC. Według portalu Autosport.com, który jest wiarygodnym źródłem informacji o sportach motorowych, Fin budzi szczególne zainteresowanie Red Bulla, głównego sponsora sześciokrotnego rajdowego mistrza świata Sebastiena Loeba i fabrycznej ekipy Citroena.

- Nie rozmawiałem z Brawnem. Wydaje mi się, że teraz, kiedy zespół został przejęty przez Mercedesa, postawią tylko na Niemców - ogłosił w czwartek Raikkonen. Ta wypowiedź przecięła wszelkie spekulacje na temat przejścia Fina do mistrzowskiego zespołu F1. Wcześniej wolne miejsce zostało zajęte w McLarenie (zakontraktowanie Jensona Buttona), a to oznacza, że nie ma już stajni F1, która mogłaby zagwarantować mu to czego chciał - wysoką pensję i konkurencyjny bolid.

W takim wypadku najbardziej prawdopodobnym scenariuszem dla Raikkonena są starty w rajdach samochodowych. Do tej pory jeździł okazjonalnie Fiatem Punto S2000. Umożliwiał mu to kontrakt z Ferrari, które jest częścią wielkiego koncernu Fiata. "Iceman" zaliczył jednak tylko jedną rundę mistrzostw świata, jechał świetnie, ale dachował pod koniec drugiego etapu. Pewnie żaden zespół WRC nie dałby mu swojej najsilniejszej i najdroższej broni gdyby nie był to kierowca, którego każdy rajdowy wyczyn śledzą miliony fanów i pokazują media z całego świata.

To podoba się ponoć austriackiemu producentowi napojów Red Bull. Raikkonen jest showmenem, który rajdom jest bardzo potrzebny. W stawce kierowców brakuje postaci do tego stopnia charyzmatycznej co Fin. Loeb jest popularny, bo jest geniuszem rajdowym, ale ścigający go Finowie Hirvonen i Latvala nie budzą już takich emocji wśród fanów. Do tej pory jedynymi uwielbianymi niezależnie od szerokości geograficznej byli widowiskowo jeżdzący Włoch Gigi Galli i Norweg Petter Solberg. Z powodu problemów finansowych startowali jednak w ostatnim sezonie w kratkę.

Raikkonen to postać szalenie kontrowersyjna w światku F1. Podobno Fina można kochać albo nienawidzić, nie można przechodzić jednak obok niego obojętnie. Ma wizerunek nieustępliwego ryzykanta, który lubi imprezy między wyścigami. Ktoś taki pasuje jak ulał do polityki marketingowej Red Bulla, i kogoś takiego tej firmie w rajdach ciągle brakuje.

Według plotek agent Raikkonena już rozmawia z Citroenem. Francuzi raczej nie dadzą Finowi drugiego samochodu w swoim zespole fabrycznym. Raikkonen budzi zainteresowanie, ale nie gwarantuje jeszcze wyników, które mogłyby zapewnić obronę wywalczonego w trudach mistrzostwa konstruktorów. Citroen wystawia jednak drugi, satelitarny zespół juniorski. To kuźnia talentów i miejsce, w którym bogaci kierowcy mogą kupić sobie start w WRC. To szansa dla Fina wspieranego przez potężnego sponsora.

Ten plan nie musi wypalić, bo też sam Raikkonen niczego robić już nie musi. Od Ferrari dostanie odszkodowanie za przedwczesne zerwanie kontraktu. To kwota rzędu 17 milionów dolarów, a za takie pieniądze "Iceman" może się ścigać swoim autem WRC swojego własnego zespołu.

Raikkonen nie będzie jeździł w Mercedesie ?