Trener Irlandii: My nadal jesteśmy królami. Francuzi noszą skradzioną koronę

Gol Williama Gallasa po zagraniu ręką Thierry'ego Henry'ego dał Francji awans na mundial. Irlandia chce powtórki meczu.

W 13. minucie dogrywki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Henry dwa razy dotknął piłkę ręką i podał do Gallasa, który strzelił gola na 1:1. Wynik już się nie zmienił. Pierwszy mecz Francuzi wygrali 1:0 i awansowali. "Irlandia obrabowana przez rękę Henry'ego", "Oszust" piszą gazety na Wyspach Brytyjskich. "Henry stracił wielką szansę. Mógł być bohaterem. Oszustwa niszczą futbol. Gdyby podniósł ręce i przyznał się sędziemu, zyskałby szacunek całego sportowego świata" - pisze były reprezentant Irlandii Tony Cascarino w "The Times".

"Dlaczego on? Dlaczego zrujnował swoją reputację? Dlaczego oszukał?" - pisał po meczu Henry Winter z "Daily Telegraph". Piłkarz przez osiem lat grał w Arsenalu, zachwycał nie tylko fantastyczną grą, ale także sportową postawą. W futbolu klubowym i reprezentacyjnym wywalczył wszystko. Był mistrzem świata i Europy, zdobył Puchar Mistrzów oraz mistrzostwa Francji, Anglii i Hiszpanii.

- Nic nie widziałem - mówił trener reprezentacji Francji Raymond Domenech. - Po meczu z Serbią, w którym nasz bramkarz został wyrzucony z boiska w 10. minucie, mimo że nie dotknął przeciwnika, nikt nie pytał, czy Serbowie są farciarzami. Piłka taka jest.

- Tak, była ręka, ale ja nie jestem sędzią. Powiedziałem o tym rywalowi z boiska Richardowi Dunne, który był obok w czasie całego zdarzenia. Powiedział mi to samo: "Ty nie jesteś arbitrem". Stałem za dwoma Irlandczykami, piłka skozłowała, uderzyła w moją rękę, sędzia nie gwizdnął... Grałem dalej, ale oczywiście ręka była... - mówił na gorąco Thierry Henry. Czy nie zepsuło to waszej radości? - pytali dziennikarze napastnika trójkolorowych. - Nie. Zakwalifikowaliśmy się - dodał.

Dziennik sportowy "L'Equipe" relację na pierwszej stronie zatytułował: "Ręka Boga". W komentarzu redakcyjnym dziennikarz gazety pisze: "Stali już nad brzegiem przepaści, ale zostali uratowani cudem, dzięki hańbiącemu golowi w dogrywce strzelonym za pomocą ręki (...) To był cud, cud, że przetrzymali wszystkie okazje Irlandczyków w najbardziej hańbiącym meczu francuskiej drużyny w historii". "Francja kwalifikowała się w nieznośnym oczekiwaniu dzięki ręce, o której długo będzie się jeszcze dyskutowało" - pisze "France Soir".

O ręce Henry'ego w całej Europie dyskutowano do białego rana. - Przyznał się do dotknięcia piłki ręką. Tylko on jeden wie, czy zrobił to świadomie. Nie możemy osądzać go i mówić, że jest oszustem. Nie przyzwyczaił nas do zachowań antysportowych - powiedziała Rama Yade odpowiedzialna za sport w rządzie.

- Mecz trzeba powtórzyć. FIFA się pewnie na to nie zgodzi, bo w świecie piłki nożnej jesteśmy płotkami, ale powinniśmy spróbować. Jesteśmy to winni tysiącom zdruzgotanych młodych fanów w całym kraju. W przeciwnym razie, jeśli wynik barażu zostanie utrzymany, utrwali się pogląd, że jeżeli oszukujesz, to wygrywasz - powiedział Dermot Ahern, irlandzki minister sprawiedliwości.

Irlandzki związek zgłosił taki wniosek w czwartek po południu. "Rękę widział komisarz FIFA, obserwator i piłkarz" uzasadniają Irlandczycy i powołują się na przypadek z 2005 r., gdy FIFA powtórzyła eliminacyjne spotkanie Uzbekistanu z Bahrajnem po "technicznej pomyłce" arbitra. Wtedy chodziło jednak o nieznajomość przepisów przez sędziego, który zamiast powtórzyć rzut karny dla Uzbekistanu, gdy jeden z Uzbeków za szybko wbiegł w pola karne podczas jego wykonywania, podyktował rzut wolny dla Bahrajnu.

Dlatego trener Irlandii Giovanni Trapattoni nie widzi szans na powtórzenie meczu. - Decyzje sędziego są ostateczne. Ale my nadal jesteśmy królami. Francuzi noszą skradzioną koronę.

- To, co mnie przeraża, to nie ręką Henry'ego. Powinien zauważyć ją sędzia. Najwięksi piłkarze na świecie robili coś podobnego jak Maradona. Przeraził mnie styl gry Francuzów. We wszystkich meczach eliminacji nie zagraliśmy żadnego dobrego meczu. Żadnego - powiedział lider partii ekologicznej Daniel Cohn-Bendit.