Polityków i PZPN układ z kibolami

Ukarany wcześniej zakazem stadionowym piłkarski kibol ?Staruch? był na meczu Polska - Rumunia z identyfikatorem PZPN i prowadził doping. Inny kibol stanął w poniedziałek przed sądem w Warszawie. Zeznający w jego sprawie świadek został dotkliwie pobity zaraz po wyjściu z sądu

"Staruch" to prominentny członek środowiska kibolskiego. Karany za łamanie prawa i regulaminów kilkanaście dni temu dopuścił się czynu haniebnego, niespotykanego dotąd na polskich stadionach. Po śmierci współwłaściciela Legii Jana Wejcherta zaintonował "Jeszcze jeden!" [drugim właścicielem klubu jest znienawidzony przez kiboli Mariusz Walter]. Został przez ochronę wyrzucony z trybun i razem z 24 innymi ukarany przez klub zakazem stadionowym.

Jakim cudem znalazł się na sobotnim meczu Polska - Rumunia? Zawdzięcza to porozumieniu kiboli z PZPN, który sprezentował im 100 biletów, a dalsze 400 sprzedał.

- Zabraniając wstępu "Staruchowi", gwałcicie prawa obywatelskie człowieka, który może kupić bilet na mecz kadry, nawet jeśli na Legii zachowywał się tak, a nie inaczej. Ubolewam nad tym, ale mamy związane ręce - mówi "Gazecie" Zdzisław Kręcina, sekretarz generalny związku.

- Działamy na gruncie obowiązujących przepisów - dodaje Krzysztof Rola-Wawrzecki, odpowiedzialny w PZPN za dystrybucję biletów.

Prawnik Piotr Paduszyński twierdzi, że to nieprawda, bo zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych "Staruch" nie powinien zostać wpuszczony na mecz. - Jeśli PZPN nie wiedział o klubowym zakazie stadionowym dla tego kibica, nieświadome naruszył ustawę. Jeśli wiedział, złamał prawo.

"Staruch" paradował po trybunach z identyfikatorem PZPN. - Od was dowiaduję się o tym - mówi Kręcina.

Oddanie biletów kibolom to część strategii PZPN, żeby uciszyć na stadionie tych, którzy krzyczą "Jeb.. Jeb.. PZPN". Przed meczem z Rumunią szefowie związku spotkali się z Ogólnopolskim Związkiem Stowarzyszeń Kibiców. Kibole narzekali wówczas, że zakaz stadionowy dla chuliganów to łamanie prawa. Współczuli im politycy PiS - Ryszard Czarnecki i Mariusz Błaszczak. Za dialogiem z kibolami opowiada się też Ireneusz Raś z PO.

Czy Czarnecki wpuściłby "Starucha" na mecz? - Prawo nie zostało złamane, z tego, co wiem, zakaz stadionowy tego pana nie obejmuje meczów reprezentacji - mówił nam wczoraj europoseł Czarnecki. - Jeśli nie podoba się wam to prawo, proszę napisać krytyczny tekst o MSWiA.

Zanim mecz z Rumunią się zaczął, ochrona zatrzymała kibola, który chciał wnieść na stadion transparent z zakazanymi treściami, i oddała go policji. W komisariacie okazało się, że jest poszukiwany i ma przy sobie fałszywe dokumenty. - W poniedziałek nasz ochroniarz zeznawał w sądzie jako świadek. Już przed salą usłyszał, że tego pożałuje - opowiada Krzysztof Grochocki, szef Agencji Ochrony "Zubrzycki". - Gdy wyszedł z gmachu sądu, ktoś krzyknął: "To ten!". Dopadło do niego pięciu mężczyzn. Ma złamany nos, leży w szpitalu. Jak tak dalej pójdzie, to mi ludzie zaczną się bać chodzić do sądu na świadka.

Policja zatrzymała jednego ze sprawców, ale nie udziela żadnych informacji, zasłaniając się dobrem śledztwa.

Andrzej Person, senator PO

PZPN nie może podlizywać się chuliganom, rozdając bilety na mecze reprezentacji. Widzę wielkie niebezpieczeństwo powtórki sytuacji z korupcją w futbolu. Wtedy PZPN mówił, że znalazła się jedna czarna owca, że to jeden wybryk. Jedyną drogą zapewnienia spokoju na stadionach jest dialog z klubami, a nie z kibolami

PZPN uhonorował kiboli nagrodą fair play ?