Puchar Wielkich Mistrzów: wielki tylko z nazwy, ale wygrać z Brazylią bezcenne

Meczem z Japonią w Osace rozpoczną w środę polscy siatkarze Puchar Wielkich Mistrzów, w którym rywalizują najlepsze reprezentacje kontynentów. Hitem będzie sobotni rewanż za finał mundialu z Brazylią. Zwycięzca turnieju zarobi 300 tysięcy dolarów. Relacja z czuba i na żywo na Sport.pl od 11.00.

Światową siatkówką sterują działacze nadzwyczaj pazerni na maksymalne komercyjne wykorzystanie jej potencjału, a także nienasyceni w skłonności do nieustających eksperymentów. Kilka tygodni temu zorganizowali w Katarze kuriozalny turniej obwołany klubowymi mistrzostwami świata, na którym testowali rewolucyjne przepisy - tzw. Złotą Formułę - solidarnie i bezpardonowo skrytykowane przez ludzi tego sportu. Nie tylko gracze, którzy sprawdzili je własnymi rękoma, uznali, że nowe pomysły okaleczają dyscyplinę.

Puchar Wielkich Mistrzów zrodził się z tej drugiej tendencji FIVB - do granicznego wypchania kalendarza rozgrywek. Kiedy turniej wprowadzano (w 1993 roku), nie był terminarz jeszcze tak rozdęty jak dziś, a działaczom zależało, żeby każdej jesieni odbywała się impreza o wymiarze globalnym. Grand Champions Cup miał być rozgrywany w każdym roku poolimpijskim (w zawsze chętnej do organizowania czegokolwiek Japonii) i skupiać najlepsze drużyny kontynentów. Polacy polecieli do Azji po raz pierwszy, bo we wrześniu po raz pierwszy w historii zdobyli złoto mistrzostw Europy.

Puchar Wielkich Mistrzów nie daje nawet punktów do rankingu FIVB, nie jest też oszałamiająco obsadzony, więc w hierarchii międzynarodowych turniejów plasuje się najniżej. Dla naszych siatkarzy będzie miał stawkę finansową (wykaz nagród w ramce obok), dla polskich kibiców będzie interesujący przede wszystkim ze względu na dwa mecze - z Brazylią oraz Kubą.

Ta pierwsza prześladuje naszych siatkarzy od 2002 roku. Choć fenomenalni "Canarinhos" zasłużyli na tytuł drużyny dekady lub wręcz wszech czasów (zdaniem najbardziej rozpłomienionych entuzjastów), to dla innych nie byli nietykalni - incydentalnie umieli ich pokonać w ostatnich sezonach nawet średni Portugalczycy. Polacy nie potrafili. Ba, w siedmiu meczach uciułali zaledwie dwa sety, rywale zazwyczaj dosłownie przybijali ich do boiska. Tak było m.in. w tokijskim finale mistrzostw świata, tak było w tegorocznym czwórmeczu Ligi Światowej.

Na początku bieżącego sezonu reprezentacyjnego selekcjoner Daniel Castellani komenderował jednak zupełnie innymi ludźmi. Zebrał młodych nowicjuszy, często onieśmielonych sławą przeciwników. Wtedy Bartosz Kurek był anonimowym dla świata ligowym rezerwowym, dziś jest gwiazdą niedawnych ME i siatkarzem typowanym na czołowego skrzydłowego na planecie. Cała kadra zachwyca zresztą rewelacyjną passą - wygrała 12 kolejnych meczów o stawkę, a jeśli doliczyć sparingi, to pozostaje niepokonana od 19 spotkań. Lista ofiar wygląda imponująco: Finlandia, Bułgaria, Czechy, Słowenia, Słowacja, Francja, Hiszpania, Chiny, Włochy, Niemcy, Turcja i Grecja.

Czy do wymienionych dołączą następni? Do meczów z Japonią, Iranem i Egiptem przystąpią Polacy jako bezdyskusyjni faworyci, o zwycięstwa nad Brazylią oraz Kubą - tak młodą, jak znakomitą finalistką ostatniej LŚ - może być bardzo trudno.

Po pierwsze, nasi siatkarze nie mieli czasu na przygotowania, do Azji polecieli wyrwani z boisk ligowych lub/i zmęczeni wyprawą Skry Bełchatów do Kataru na wspomniane klubowe MŚ, podczas gdy np. Brazylijczycy aklimatyzują się w Japonii od tygodnia. Po drugie, są jeszcze bardziej osłabieni niż na ME. O ile do Izmiru wyruszyli bez skrzydeł (czyli bez wciąż znajdujących się poza kadrą Winiarskiego, Świderskiego i Wlazłego), o tyle teraz nie zabrali ze sobą również głowy (rozgrywającego Pawła Zagumnego) i bezkonkurencyjnego w reprezentacji doświadczenia (nie zdążył się wyleczyć bohater ME Piotr Gruszka). Z grupy, która w minionych sezonach stanowiła o sile drużyny, ostał się tylko kręgosłup w osobach środkowych i libero.

Niezwykłe, złote dla Polski mistrzostwa Europy nauczyły nas jednak, by nie oglądać się za nieobecnymi, lecz ufać obecnym. Siatkarze Castellaniego są zresztą w sytuacji komfortowej - ewentualne niepowodzenia wszyscy przyjmą ze zrozumieniem, triumf byłby kolejną sensacją. Medalowa, bajkowa niemal jesień polskiej siatkówki jeszcze potrwa?

Jak grają?

W PWM każdy gra z każdym, o kolejności w tabeli przy równej liczbie zwycięstw decyduje stosunek "małych punktów", nie setów.

Mecze Polaków

Środa: Japonia - Polska (godz. 11 czasu polskiego, Eurosport, powtórka 19.15 Eurosport);

Czwartek: Polska - Kuba (7.30, Eurosport 2, powtórka o 10 i 17.45, Eurosport).

Sobota: Polska - Brazylia (4.30, Eurosport 2, powtórka o 13.30 Eurosport 2, skrót o 21, Eurosport 2).

Niedziela: Iran - Polska (6.30, Eurosport 2, powtórka 15.00 Eurosport).

Poniedziałek: Polska - Egipt (7.30, Eurosport, powtórka 15 Eurosport).

Kto zagra

Rozgrywający: P. Woicki, G. Łomacz. Przyjmujący: B. Kurek, M. Bąkiewicz, Z. Bartman, M. Ruciak. Atakujący: J. Jarosz, M. Gromadowski. Środkowi: D. Pliński, M. Możdżonek, P. Nowakowski. Libero: P. Gacek, K. Ignaczak.

O ile zagrają?

Nagrody drużynowe: 300 tys. dol. za 1. miejsce, 150 tys. za 2. miejsce, 125 tys. za 3. miejsce, 100 tys. za 4. miejsce, 75 tys. za 5. miejsce, 50 tys. za 6. miejsce.

Nagrody indywidualne: po 50 tys. dla najlepszego gracza turnieju i dla najlepiej punktującego, po 20 tys. dla najlepszego rozgrywającego, atakującego, blokującego, serwującego, libero.

Specjalny siatkarski serwis o Pucharze Wielkich Mistrzów ?