Afera korupcyjna. Procesu Korony ciąg dalszy

Andrzej B., na którym ciążą rekordowe 104 zarzuty, syn byłego selekcjonera Jerzy E. junior oraz brazylijski piłkarz Jagiellonii H. staną we wtorek przed kieleckim sądem w procesie korupcyjnym Kolportera Korony.

Prokuratura twierdzi, że w trzecioligowym sezonie 2003/04 prowadzony przez Dariusza W. kielecki zespół ustawił 22 spotkania Korony i najgroźniejszych rywali. Akt oskarżenia w tej sprawie obejmuje 43 osoby - trenerów, piłkarzy, działaczy, sędziów, obserwatorów. Przed sądem stanie tylko 15. Pozostali dobrowolnie poddali się karze, czyli przyznali się do winy i uzgodnili wyroki z prokuratorem. Ich sprawy w większości się już zakończyły. Karze poddało się m.in. kilkunastu piłkarzy, a także trenerzy Dariusz W. i Andrzej W. (byli reprezentanci Polski), którzy dostali wyroki w zawieszeniu, wysokie grzywny i kilkuletnie zakazy zajmowania stanowisk w zawodowym sporcie.

Początkowo korupcją z polecenia Dariusza W. zajmował się kierownik drużyny Paweł W., ale gdy po rundzie jesiennej Korona zajmowała 2. miejsce, za ustawianie meczów wzięli się sami trenerzy. W Warszawie spotkali się z Jerzym E. juniorem, synem byłego trenera reprezentacji Polski, który przyprowadził ze sobą Andrzeja B., byłego drugiego trenera Wisły Kraków rekomendowanego jako "specjalista od awansów". I poszło. Na łapówki zrzucali się piłkarze i trenerzy, pieniądze trafiały do B., a ten, wg prokuratury, opłacał sędziów, obserwatorów i rywali. Zwykle było to od 2 do 5 tys. zł, w sumie na korupcję przeznaczono co najmniej 44 tys. zł. Andrzej B. i Jerzy E. junior do winy się nie przyznają. B. będzie tu odpowiadał "tylko" za pomoc w kupieniu 15 meczów kielczan, ale czekają go kolejne procesy. Według śledczych ustawił jeszcze 89 spotkań, m.in. Unii Janikowo i Znicza Pruszków. Miał przyjąć ponad 300 tys. zł łapówek, wręczyć prawie 400 tys. B. jest jedynym w sprawie Korony, który siedzi w areszcie.

Zarzuty dla dwóch sędziów w aferze korupcyjnej ?