Reprezentacja. Niebo płakało nad kadrą w Grodzisku

W deszczu i zimnie kadrowicze wybiegli po raz pierwszy na trening pod okiem Franciszka Smudy. Do Grodziska Wlkp. nie dotarł jeszcze Roger oraz asystenci selekcjonera - Tomasz Wałdoch i Jacek Kazimierski.

Za kadencji Pawła Janasa i Leo Beenhakkera kadrowicze trenowali we Wronkach. Teraz PZPN - prawdopodobnie na stałe - postawi na ośrodek Zbigniewa Drzymały. - Zgrupowanie właśnie w Grodzisku to mój pomysł - mówił Smuda. - Uważam, że zespół potrzebuje zmiany, zacznijmy od miejsca pobytu przed meczami - opowiadał nowy selekcjoner.

Kierownik kadry Andrzej Estkowski, pytany, czy za kontuzjowanego Pawła Brożka zostanie powołany Maciej Iwański lub Maciej Rybus, odsyłał do selekcjonera. Ostatecznie powołanie dostał Rybus, do kadry dołączy też Kamil Glik z Piasta Gliwice.

Estkowski pełnił też wczoraj funkcję rzecznika prasowego. Z rozbrajającym uśmiechem tłumaczył, że ani trener, ani żaden z zawodników nie pofatygowali się na drugą stronę boiska, gdzie czekali na nich przemoknięci przedstawiciele mediów.

Piłkarze przez 40 minut truchtali, z dwiema przerwami na rozciąganie się. - Większość grała mecze i są zmęczeni. Trener po rozmowach z zawodnikami uznał, że dziś zajęcia będą tylko w takiej formie - opowiadał Estkowski. Od wtorku kadrowicze mają trenować dwa razy dziennie.

Maciej Sadlok: ? nie byłem zaskoczony powołaniem

Więcej o: