Liga włoska. 12. kolejka. Brazylia odmładza, Milan się odradza

Jeszcze w październiku piłkarze Milanu ledwie wystawali nad strefę spadkową, po wczorajszym zwycięstwie nad Lazio 2:1 awansowali na trzecie miejsce

Kiedy wydawało się, że kryzys klubu Silvia Berlusconiego będzie trwał i wręcz się pogłębiał, gazety zaczęły sugerować, iż premier po blisko ćwierć wieku go sprzeda. Dziś pieją nad uwolnieniem się od depresji po utracie przejętego przez Real Madryt Kaki, bo Milan znienacka, po szokującej porażce w Lidze Mistrzów z Zurichem, eksplodował formą. Nie przegrał - licząc wszystkie rozgrywki - od ośmiu meczów.

Najbardziej zachwycił Włochów zwycięski dwumecz z Realem (3:2 i 1:1), najgłośniej sławią zaciąg brazylijski - odmładzający drużynę pełną weteranów. Leonardo przestał być w oczach ekspertów trenerem żółtodziobem, a stał się zrównoważonym, dojrzałym fachowcem pomagającym piłkarzom podnosić się po kryzysach. Dida przestał być bramkarzem pomyłką, a stał się graczem podatnym na błędy, a zarazem zdolnym poradzić sobie z nimi psychicznie i zrehabilitować się interwencjami fenomenalnymi. Do wielkiej snajperskiej formy wrócił Alexandre Pato, świetny duet obrońców z Alessandro Nestą tworzy Thiago Silva, o wynikach rozstrzyga też Ronaldinho, który zdumiewa nagłą skłonnością do pracy w defensywie, ponoć rzucił whisky i ograniczył piwo, a według trenera powoli zbliża się do optymalnej formy fizycznej.

Dzwonił już do Ronaldinho sam selekcjoner "Canarinhos" Dunga - od zawsze sceptycznie nastawiony do jego gwiazdorskich manier - zachęcał do pracy nad sobą słowami: "Keśli będziesz robił postępy w tym tempie, nie wyobrażam sobie reprezentacji bez ciebie". A przecież upadły gwiazdor już w ogóle nie dostawał powołań do kadry i zdawało się pewne, że nie pojedzie na mundial.

Jeśli pada gol dla Milanu, niemal zawsze strzela go lub asystuje przy nim Brazylijczyk. W niedzielę w Rzymie do siatki trafił najpierw Thiago Silva (po przerwie zapisano mu też samobója), a potem Pato, któremu piłkę podawał Ronaldinho. Goście mogli wygrać jeszcze wyżej, ale Lazio uratował refleks bramkarza Nestora Muslery.

Rossoneri długo poszukiwali nowego ustawienia taktycznego - poprzednie podporządkowane było zaletom Kaki - i wreszcie je znaleźli. Jak długo je utrzymają, nie wiadomo, bo to koncept ryzykowny, by nie powiedzieć ryzykancki - ze sporą wolną przestrzenią między sześcioma graczami defensywnymi a kwartetem: Seedorf - Ronaldinho - Pato - Borriello/Inzaghi. A dla Brazylijczyków - gdyby musieli odpocząć - nie ma w kadrze alternatywy.

Pesymiści twierdzą, że wyniki Milanu wyglądają o niebo lepiej niż gra, optymiści czekają na ponowne przyjście zimą Davida Beckhama, który przed rokiem okazał się graczem bezcennym.

O doścignięciu Interu ani Milan, ani wicelider Juventus, który wygrał w Atalancie 5:2, nie mają co marzyć. Bramki dla turyńczyków również zdobyli Latynosi - naturalizowany Argentyńczyk Mauro Camoranesi oraz Brazylijczycy Felipe Melo i Diego. Ich trener Ciro Ferrara, też młody, zbiera recenzje wstrzemięźliwsze, wytyka mu się wątłą obronę, której błędy zbyt często musi naprawiać Gianluigi Buffon.

Za to prowadzącemu Interowi José Mourinho wystarczyło wygrać mecz LM w Kijowie, by znów czytać i słuchać, że jest magiem. Jego piłkarze pokonali Dynamo 2:1 także dlatego, że trener podjął w końcówce brawurowe decyzje - zostawił na boisku zaledwie dwóch obrońców, w dodatku obu uwielbiających atak (Lucio i Maicona). W niedzielę lider rozgrywał mecz z wciąż tkwiącą w drugiej połowie tabeli Romą. Remis 1:1 był dla Mourinho 150. z rzędu krajowym (ligowym bądź pucharowym) meczem na własnym boisku bez porażki. Poniósł ją w karierze tylko raz - w swoim debiucie w lidze portugalskiej w lutym 2002 r.

BARI - LIVORNO 1:0 (1:0): Allegretti (6.)

BOLOGNA - PALERMO 3:1 (1:1): Zalayeta (42., 50.), Di Vaio (90.) - Kjaer (45.)

CAGLIARI - SAMPDORIA 2:0 (0:0): Conti (85.), Matri (89.)

GENOA - SIENA 4:2 (3:0): Crespo (2., 18.), Palladino (35.), Floccari (90.) - Paolucci (80.), Maccarone (82.)

LAZIO - MILAN 1:2 (0:2): Silva (65. sam.) - Silva (22.), Pato (35.)

PARMA - CHIEVO 2:0 (1:0): Zaccardo (40.), Lanzafame (72.)

UDINESE - FIORENTINA 0:1 (0:0): Vargas (84.)

ATALANTA - JUVENTUS 2:5 (0:2): Valdes (51.), Ceravolo (71.) - Camoranesi (36., 37.), Melo (55.), Diego (85.), Trezeguet (87.)

CATANIA - NAPOLI 0:0

INTER - ROMA 1:1 (0:1): Eto'o (48.) - Vucinic (13.)

Strzelcy:

9 - Di Natale (Udinese)

7 - Pazzini (Sampdoria), Milito (Inter), Hamšik (Napoli)

Samuel Eto'o chce zakończyć karierę w Mallorce ?