Polska piłka kibolska

W ostatni weekend w Warszawie, Kielcach i Zabrzu rozrabiali kibole pięciu klubów. Zdecydowanie zareagowały Legia i Widzew, Korona też nie odpuszcza chuliganom. Wisła i Górnik z kibolami się układają.

- To nie żadni kibice, ale zwykli bandyci. Nawet nie zamierzam się odwoływać, jeśli zamkną stadion. Miarka się przebrała - obiecywał w niedzielę Jan Ozga, kierownik ds. bezpieczeństwa w Górniku Zabrze po piątkowych zadymach na meczu z Widzewem. Rannych zostało kilkadziesiąt osób, połamane ręce i nogi ma czterech ochroniarzy.

Do wczoraj na oficjalnej stronie internetowej Górnika nie pojawiło się nawet zdanie o skandalicznym zachowaniu kiboli. Klub zamieścił za to galerię zdjęć z meczu, w której chwali się popisami pirotechnicznymi szalikowców, zapominając, że race na stadionie są zabronione polskim prawem. - Trudno powiedzieć, jak kibice je wnieśli. Będziemy musieli przeprowadzać bardziej szczegółowe kontrole - dziwił się Ozga wczoraj.

O karach dla kiboli Górnik nie chce się nawet wypowiadać. Odsyła na środową konferencję prasową. Ozga zapowiada też spotkanie z przedstawicielami Stowarzyszenia Sympatyków Górnika Zabrze, którym w piątek nie podobała się nie tyle zadyma, ile... interwencja policji. - Mają żal, że nie zapanowała nad przyjezdnymi. Mówili mi, że Widzew i Ruch [jego kibole mają tzw. zgodę z widzewiakami] wtargnęli na ich "święty teren", a oni ruszyli, by się ich pozbyć z bocznych boisk Górnika - tłumaczy Ozga.

Jak dotąd jedyna reakcja nadeszła na Śląsku ze strony miasta - prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik zamknęła stadion do końca roku. Oznacza to jeden mecz przy pustych trybunach - z Wisłą Płock 11 listopada.

Zupełnie inaczej obiecują zachować się w Widzewie. - Wystąpiliśmy do Górnika o nagrania z monitoringu, czekamy na informacje z policji. Będziemy weryfikować, czy w zajścia zamieszani byli także kibice przychodzący na nasz stadion. Jeśli tak, zostaną objęci zakazami stadionowymi, co jest już u nas standardową procedurą w tego typu sytuacjach - mówi Mateusz Cacek, wiceprezes Widzewa. Łódzki klub tylko w rundzie wiosennej ponad 70 kibolom anulował karty, bez których nie mogli kupić biletów na mecz.

Widzew idzie w ślady Legii, która od lat walczy z chuliganami. W tym sezonie wydała osiem zakazów stadionowych. Odkąd w życie weszła nowa ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych, taki zakaz może wydać klub, a nie tylko sąd.

Po sobotnim meczu z Ruchem zakazy mają objąć nawet sto osób. Na początku spotkania kibolski zapiewajło zaintonował: "Jeszcze jeden". Sto kilkadziesiąt gardeł podchwyciło. Kilka godzin wcześniej zmarł 59-letni Jan Wejchert. Inny współwłaściciel klubu Mariusz Walter ma 72 lata. - Oglądamy nagrania z monitoringu, ale wiemy też, że policja występuje o zakazy sądowe - mówił wczoraj Jarosław Ostrowski z zarządu Legii.

Do haniebnych zachowań doszło też na stadionie w Kielcach, który uchodził za najbezpieczniejszy w kraju. Kibole Korony rzucali racami i petardami w sektor gości, a potem starli się z ochroną i policją.- Ściśle współpracujemy z policją i robimy wszystko, by zidentyfikować sprawców. To grupa ok. 30-40 osób. Jeśli tylko policja postawi nowe zarzuty, nawet nie czekając na skierowanie sprawy do sądu, wydamy od razu klubowe zakazy stadionowe - mówi Robert Dybka, dyrektor Korony ds. bezpieczeństwa.

Jeśli w tym gronie znajdą się przedstawiciele oficjalnego fanklubu, czyli "Złocisto-Krwistych", władze klubu wyciągną surowe konsekwencje także w stosunku do stowarzyszenia (choć dotąd współpraca układała się dobrze).

Kibole Wisły skandowali w Kielcach "Rachu ciachu, Małpa w piachu". "Małpa" to Karol Piróg, który dwa lata temu zginął zaatakowany przez bandytów z Krakowa. Wczoraj w tej sprawie mistrzowie Polski wysłali pismo do Ekstraklasy SA. "Wisła potępia przyśpiewki, które na stadionie w Kielcach skandowała grupka osób zasiadająca w sektorze dla gości". Krakowianie bronią się dobrą organizacją wyjazdu. - Zrobiliśmy wiele, by dobrze przygotować się do tego meczu. W pociągu do Kielc i na trybunie umieściliśmy kamerę. Przy prowadzącym doping cały czas stał nasz kierownik bezpieczeństwa Kazimierz Antkowiak. Gdy te haniebne hasła się pojawiły, natychmiast zareagował. Wznosiło je 50 osób - twierdził wczoraj Adrian Ochalik, rzecznik Wisły. - Badamy nagranie z monitoringu. W czwartek, po posiedzeniu Komisji Ligi, prezes podejmie decyzję, jak ukarać winnych. Spotkamy się z władzami stowarzyszenia kibiców Wisły, z którym współpracujemy przy organizacji meczów wyjazdowych, i poinformujemy ich o ewentualnych sankcjach. Nie wiem, jakie kary wchodzą w grę - mówi Ochalik.

Chuliganami zajmą się też władze polskiej piłki. - Prawdopodobnie w czwartek uruchomimy procedurę dotyczącą zajść podczas meczu Górnik - Widzew - mówi Artur Jędrych, szef Wydziału Dyscypliny PZPN. Zadymami na meczach pierwszej ligi zajmuje się właśnie związek - na podstawie raportu obserwatora i przesłuchań świadków może karać kluby grzywną i zamknięciem stadionu.

Chuliganami w meczach ekstraklasy, także w czwartek, zajmie się Komisja Ligi. Rozpatruje też ona odwołania kiboli, na których kluby nałożyły zakazy stadionowe. Pięciu z ośmiu ludzi ukaranych tak przez Legię zgłosiło się do KL, a ta dwa razy przyznała im rację.

Skandaliczne zachowanie chuliganów Wisły Kraków ?

Więcej o: