Boks: " Gołota to ściana mięsa, znokautuje Adamka"

Gdy w styczniu 2008 roku opromieniony efektownym zwycięstwem nad Arturem Binkowskim 28-letni Mike Mollo wychodził do ringu w Madison Square Garden ze starszym o ponad 10 lat Andrzejem Gołotą, był przekonany o tym, że szybko rozprawi się dalekim od swojej najwyższej formy Polakiem. Doświadczony w starciach z gwiazdami wagi ciężkiej Gołota dał jednak młodszemu pretendentowi ze stanu Illinois srogą lekcję boksu, wygrywając mimo poważnej kontuzji oka większość z 12 zakontraktowanych rund.

Raport specjalny o walce Gołota - Adamek ?

Porażka z Gołotą najwyraźniej sprawiła, że Mollo nabrał wielkiego szacunku dla umiejętności warszawianina, bo Amerykanin jest teraz jednym z niewielu ludzi świata boksu, którzy widzą "Andrew" w roli zdecydowanego faworyta w zaplanowanym na 24 października pojedynku z Tomaszem Adamkiem.

- Gołota, na pewno Gołota - odpowiada Mollo pytany przez Przemka Garczarczyka z ASInfo o swój typ na polską "walkę stulecia".

- To wielka ściana mięsa, która bardzo mocno bije. Nie zdawałem sobie sprawy, jaki jest wielki, dopóki nie wyszedłem przeciwko niemu do walki. Nawet jak się go zna, to w ringu on jest jakiś potężniejszy, masywniejszy. Wymęczy Adamka już tylko tym, że będzie się na niego kładł w każdym zwarciu. Po pięciu rundach Adamek nie będzie juz czuł nóg, a wtedy Gołota zacznie trafiać. Wygra Gołota przez nokaut. I to szybki, o ile Adamek będzie się z nim chciał bić.

O tym, czy przepowiednie amerykańskiego pięściarza się sprawdzą, przekonamy się już 24 października podczas walki w łódzkiej hali Atlas Arena.

Więcej informacji o - boksie na bokser.org >>