Afera korupcyjna: O przyszłość Dariusza Wdowczyka

W poniedziałkowym programie Tomasza Lisa przed kamerami usiadł mocno posiwiały Dariusz Wdowczyk. Prócz srebra na włosach jeszcze jednym rzeczywiście mógł ująć - wyznaniem winy i przeprosinami. Jakże inaczej zachował się w telewizyjnym studiu niż "Fryzjer" i Janusz W., którzy onegdaj zaprzeczali w TVN wszystkiemu, o co ich zapytano, śmiali się prowadzącym - Kamilowi Durczokowi i Bogdanowi Rymanowskiemu - w twarz, wręcz zmuszali ich, by ci kończyli audycję bezradnym podsumowaniem: "Ale ja i tak nie znam się na piłce".

We wzięciu na siebie odpowiedzialności za aferę korupcyjną jest więc Wdowczyk pionierem. Ale to nie zabija wątpliwości - wszak zło, które popełnił, nie zmieniło się w dobro tylko dlatego, że się do niego przyznał. To wciąż jedno z największych nazwisk ubabranych w ustawianie meczów, to on jeszcze długo będzie odbierany jako główny sprawca piłkarskiej zapaści, to przez niego wielu kibicom w Polsce zawalił się świat.

Zauważy ktoś: skoro Wdowczyk powiedział u Lisa także to, że bardzo chciałby wrócić do piłki - znaczy dobrze wie, że posypanie głowy popiołem jest szansą na niższą karę. I nawet jeśli po chrześcijańsku zgodzimy się z dominikaninem o. Maciejem Ziębą, który w tym samym programie zaapelował, by Wdowczykowi dać drugą szansę - nie uciekniemy od problemu wyjątkowości zawodu trenera. To banał, że szkoleniowiec jest także wychowawcą, ale gdy pamiętać, że Wdowczyk w Koronie właśnie wprzęgał graczy w zbrodniczy system - obawa przed powierzeniem mu dusz kolejnych zastępów młodych piłkarzy lawinowo wzrasta.

A co z kibicami, którzy przez lata płacili za bilety? Kto im odda ich ślepą wiarę, że gra, którą przychodzili oglądać, zawsze była uczciwa? Wręczanie łapówek w sporcie jest wyjątkowym skandalem, uderza w naturalne i najważniejsze walory rywalizacji - równe szanse, czystość walki, niewiadomą rozstrzygnięcia. Michał Tomczak, który degradował Koronę za kupczenie punktami, mówił wprost: "Korupcja jest jak ludobójstwo, nie powinna się przedawniać nigdy".

Ale są i inne pytania. Czy Dariuszowi Wdowczykowi na trenerskiej ławce ktokolwiek jeszcze by kibicował? Albo czy w ogóle znalazłby się klub, który mimo wszystko zatrudniłby trenera skazanego za korupcję? W czerwcu prezes PZPN Grzegorz Lato przekonywał poza protokołem, że tacy jak Wdowczyk raczej już pracy w polskiej piłce nie znajdą. Jeśli mówi to działacz, którego zdaniem w walce z korupcją najważniejsze jest przyjęcie uchwały znoszącej za nią kary - futbolowa przyszłość Wdowczyka rzeczywiście chyba jest zamknięta...

O sprawie czytaj też na blogu Jacka Sarzały ?

Więcej o: