Ekstraklasa. Polski hit nie lepszy od belgijskiego średniaka

Nawet najlepsze polskie drużyny nie dorównują tempem rozgrywania akcji i umiejętnościom gry zespołowej belgijskim średniakom. Prześledziliśmy statystycznie mecze Legia - Lech i Excelsior Mouscron - Anderlecht Bruksela.

Ekstraklasa.tv: Zobacz gole z meczu Legii z Lechem ?

- Ze względu na potencjał polskiej gospodarki powinniśmy mieć silniejszą ligę niż na przykład liga szwedzka. Obecnie powinniśmy się porównywać ze Szkocją, Austrią, Belgią, a gonić Holandię - mówił niedawno "Gazecie" ekspert z firmy Deloitte. To dlatego do porównania wybraliśmy mecz Anderlechtu, który zajmuje trzecie miejsce w belgijskiej Jupiler League z broniącym się przed spadkiem (obecnie na 15. miejscu) Excelsiorem Mouscron. Interesowały nas te statystyki, które będą opisywały, jak ofensywnie gra drużyna, jak długo utrzymuje się przy piłce, na ile gra zespołowo. Liczyliśmy podania na połowie przeciwnika, by nie brać pod uwagę sytuacji, gdy np. obrońcy grają na czas.

Polacy nie grają zespołowo. Budując atak, Legia średnio wymieniała na połowie rywala 2,72 podania (Lech 2,36). Akcje Excelsioru składały się prawie z czterech (3,89), a Anderlechtu z ponad 4,5 podania. Dwa razy Legia przeprowadziła akcje, w których na połowie Lecha wymieniła 8 podań, zwykle ataki kończyły się po 2-3. Najdłuższa akcja Anderlechtu składała się z 15 podań na połowie Excelsioru.

Legioniści i lechici częściej próbowali grać z pierwszej piłki lub po przyjęciu od razu zagrywali do partnera. Ale byli niedokładni. Belgowie podają na połowie rywala z celnością podań 70-procentową, nieosiągalną dla polskich zespołów.

Piłkarze oglądanych przez nas drużyn chętnie decydowali się na dryblingi, często wtedy, gdy nie potrafili znaleźć kolegi, któremu można bezpiecznie podać. Najmniej dryblowali zawodnicy Anderlechtu, którzy przez 90 minut zrobili to siedem razy, tylko trzy razy skutecznie. Legioniści starali się przejść rywala aż 14 razy i sześć ich prób skończyło się sukcesem. Za to piłkarze obu drużyn belgijskich zaliczyli dużo mniej strat w meczu, co świadczyć może o ich większej ostrożności i odpowiedzialności taktycznej.

Istotnym elementem budowania ataku jest włączanie się do niego na skrzydłach bocznych obrońców. Sprawdziliśmy, jak często piłkarze grający na tej pozycji mieli kontakt z piłką na połowie rywala. Jakub Rzeźniczak i Tomasz Kiełbowicz w Legii, a także Marcin Kikut i Seweryn Gancarczyk w Lechu dużo częściej biegali do ataku niż ich odpowiednicy z Belgii. Obrońcy Excelsioru zagrywali piłkę na połowie Anderlechtu zaledwie 13 razy w meczu, podczas gdy obrońcy Legii aż 34 razy, a Lecha 29. Niewiele jednak z tego wynikało, bo np. w Legii szwankowała współpraca między Tomaszem Kiełbowiczem a Maciejem Rybusem. W pierwszej połowie obrońca dwa razy przebiegł całe boisko i będąc na dobrej pozycji, nie doczekał się podania od młodego pomocnika. Oba gole dla Legii padły po akcjach środkiem.

Najdłuższa akcja - Legia, 8 podań

Legia zaskoczyła Lecha Grzelakiem ?