Legia - Lech, czyli strach przed remisem

Na boisko wyjdzie kilkunastu reprezentantów pięciu krajów z trzech kontynentów. Czy zdołają zagrać tak, że o tym meczu będzie się mówić jeszcze tygodniami? Transmisja w piątek o 20 w Canal+ Sport

Od nazwisk i możliwości bohaterów piątkowego spektaklu może się zakręcić w głowie. W każdej formacji faworyci ligi - obok Wisły - mają indywidualności, które jednym podaniem czy strzałem potrafią zdecydować o losach meczu. Indywidualności z reprezentacji pięciu państw trzech kontynentów - Polski, Słowacji, Peru, Bośni i Zimbabwe. Nie ma mowy o kalkulacjach - remis będzie jak porażka. Czwarta w tabeli Legia traci do Wisły już pięć punktów, piąty Lech - sześć.

Legia - Lech: Tylko zwycięstwo! Porażka i remis to zbyt wielka strata do Wisły Stałe fragmenty sposobem na Legię?

Lech jak i cała ekstraklasa może pozazdrościć Legii bramkarza Jana Muchy. Słowak będzie być może jedynym piłkarzem naszej ligi na mundialu w RPA. Puścił w tym sezonie jednego gola, drużynie dodaje pewności i charakteru - ciężko przypomnieć sobie, żeby kiedykolwiek zawalił. Wielokrotnie za to wygrywał dla Legii mecze - choćby z Wisłą w Warszawie w dwóch poprzednich sezonach.

Teraz stanie przed egzaminem, jakiego w tym sezonie jeszcze nie miał. Najskuteczniejszy w lidze Lech potrafi zaskoczyć i ze skrzydła, i ze środka. Sławomir Peszko, Jakub Wilk, Hernan Rengifo i Robert Lewandowski strzelili 14 z jego 16 goli. W poprzednim sezonie zaskoczyli Muchę w Warszawie po rzucie rożnym. W tym Legia straciła dwie bramki raz - przeciwko Broendby - po błędach i złym ustawieniu obrony przy dośrodkowaniach z narożnika. To może być broń Lecha, który strzelił już trzy gole po stałych fragmentach.

"Kolejorz" stwarza masę bramkowych okazji, ale Robert Lewandowski jest krytykowany za nieskuteczność. - Mam z nim mały problem, choć jestem pewny, że w końcu się przełamie - mówi trener Jacek Zieliński. Z drugim napastnikiem Lecha, Hernanem Rengifo, jest inny problem. Peruwiańczyk nie przedłużył umowy, która kończy się w czerwcu. Dlatego klub negocjuje z nim, żeby... zgodził się odejść zimą. Bez zgody zainteresowanego nie może go sprzedać, a styczeń to ostatni moment, w którym może zarobić na jego transferze. Legia rozpoczęła rozmowy w sprawie przedłużenia kontraktu z Muchą - Słowak nie mówi "nie", ale jeśli strony nie dojdą do porozumienia, być może Legia będzie miała z nim taki kłopot, jaki Lech ma z Rengifo.

Pomocnik za obrońcę

Lech nie ma takiego szczęścia do bramkarzy jak Legia. Ostatnio nie sprawdzili się Emilian Dolha, Ivan Turina i Krzysztof Kotorowski. Ostatnim wyróżniającym się był Waldemar Piątek, który skończył karierę z powodu choroby.

Kupiony latem z Piasta Gliwice Grzegorz Kasprzik puścił już dziesięć goli, choć solidność poznańskiej defensywy śmiało można porównać do obrony Legii. - Liczyłem się z jego błędami. Grzegorz przeszedł na wyższy poziom i potrzebuje czasu, by się przyzwyczaić - mówi trener Zieliński.

Kasprzik może mieć w Warszawie więcej niż zwykle okazji do wykazania się nie tylko dlatego, że naprzeciw stanie Legia. Zabraknie bowiem kontuzjowanego stopera Manuela Arboledy. To gracz tak cenny dla "Kolejorza", że w sprawie jego chorej nogi zebrało się nawet międzynarodowe konsylium w Berlinie. Orzekło, że Kolumbijczyk zagra dopiero z Wisłą w połowie października. - Teraz mamy spory problem - nie kryje Zieliński. Arboledę zastąpi... lewy pomocnik Ivan Djurdjević. Na swojej pozycji grywa rzadko, rzucany był na lewą obronę lub też właśnie na środek obrony. A ponieważ ulubionym zdaniem Serba jest: "Nie ma problema", to chętnie akceptuje on każde polecenie szkoleniowca. Lewa obrona jest zajęta przez kupionego latem reprezentanta Polski Seweryna Gancarczyka. Legia gracza tej klasy do pierwszej jedenastki nie sprowadziła.

Urban zaskoczy napastnikami?

Po odejściu Rafała Murawskiego druga linia Lecha zmieniła się najbardziej w porównaniu z ubiegłym sezonem. Druga linia Legii może być identyczna, ale nie wiadomo, czy trener Jan Urban nie zaskoczy rywala dwoma napastnikami. W czwartek otwarte dla dziennikarzy było tylko pierwsze pół godziny treningu. Ostatni raz Urban zamknął zajęcia dla mediów... rok temu przed meczem z Wisłą. Jaki był tego efekt? Przeciwko drużynie Macieja Skorży zagrał atak Chinyama - Bartłomiej Grzelak, obaj strzelili po jednym golu. W piątek Chinyamie towarzyszyłby w ataku Marcin Mięciel kosztem będącego ostatnio w słabszej formie defensywnego pomocnika Ariela Borysiuka. Wtedy środek boiska należałby do Macieja Iwańskiego i Piotra Gizy, a skrzydła do Rybusa i Radovicia.

Chinyama nie trenował jednak trzy dni, najpierw bolało go kolano, potem miał gorączkę. Wyzdrowiał, ale czy wystarczy mu sił na 90 minut? - Dwóch napastników mogę wystawiać przeciwko drużynom grającym ofensywnie - mówi trener Legii.

A Lech przyjeżdża do stolicy wygrać, choć nie wiadomo, czy trener nie zachowa się asekuracyjnie i w drugiej linii do środkowych Stilicia i Bandrowskiego oraz skrzydłowych Wilka i Peszki nie dorzuci Injaca - kosztem np. Rengifo. - To moja tajemnica - mówi Zieliński, który lubi się z Urbanem. - Kiedyś zagraliśmy w jednej drużynie. W Grodzisku Wlkp. podczas turnieju w siatkonogę u prezesa Drzymały. Pokonaliśmy naszych asystentów.

W piątek sentymentów nie będzie, po meczu cieszył się będzie jeden szkoleniowiec. Albo obaj posmutnieją.

Lech przeniósł grę na skrzydła, Legia broni najlepiej w lidze - czytaj tutaj ?