Afera Renault. Alonso jest czysty

Według Międzynarodowej Federacji Samochodowej, Fernando Alonso nie był zamieszany w ?aferę singapurską?. Podczas przesłuchań prowadzonych przez FIA i pracowników agencji Quest dwukrotny mistrz świata, zwycięzca kontrowersyjnej Grand Prix Singapuru 2008, zaprzeczył, jakoby wiedział o zaplanowanym przez kierownictwo Renault spisku, a ponieważ potwierdził to także Nelsinho Piquet, władze sportowe wyłączyły go ze sprawy.

Jak wynika z zapisu radiowego, Alonso (rozpoczynał wyścig z 15. pola) nie był zdziwiony faktem, że już po 12 okrążeniach ściągnięto go do boksu. Wzbudziło to oczywiście masę spekulacji, ponieważ ze strategicznego punktu widzenia tak szybki pit stop nie miałby najmniejszego sensu, gdyby na torze nie pojawił się samochód bezpieczeństwa. A dwa kółka później Nelsinho wpadł na ścianę przy zakręcie numer 17, sprawiając że Hiszpan znalazł się w grze i ostatecznie wygrał pierwszy wyścig Formuły 1 przy sztucznych światłach.

Warto zaznaczyć, że podczas przesłuchania Alonso zeznał m.in., że strategię zostawił swoim inżynierom i Patowi Symondsowi. Jej elementem był także szybki pierwszy pit stop. Jak argumentują inżynierowie Renault wcale nie był on pozbawiony sensu. Już podczas treningów okazało się bowiem, że bardziej miękka mieszanka, na której wystartował Hiszpan, jest dobra na początek wyścigu, ale istnieje ryzyko szybkiej degradacji oraz ziarnienia i to właśnie dlatego dwukrotny mistrz świata pojawił się w alei serwisowej już po12 kółkach liczącego 61 okrążeń wyścigu.

- To było bardzo, ale to bardzo szczęśliwe zwycięstwo - powiedział po wygranej Hiszpan. I choć wszystko wskazuje na to, że to wcale nie fart odegrał tutaj główną rolę, a staranny scenariusz, nie można wykluczać, iż Alonso nie wiedział o mistyfikacji.

Cały artykuł czytaj na F1.pl ?