Premier League. Fantastyczne występy Vermaelena i Nugenta

Thomas Vermaelen z Arsenalu i David Nugent z Burnley byli najważniejszymi postaciami sobotnich spotkań Premier League. Kanonierzy pewnie pokonali u siebie Wigan, zespół Anglika wygrał zaś z Sunderlandem.

Terry myśłi o karierze trenerskiej ?

W pierwszym sobotnim meczu Burnley podejmowało u siebie Sunderland. Ich forteca, jaką jest stadion Turf Moor, znów nie została zdobyta. Największa w tym zasługa Davida Nugenta, który wszedł na boisko w 57. minucie i zdobył dwie bramki. Wcześniej po faulu Antona Ferdinanda na Elliottcie sędzia podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Graham Alexander. Kilka minut przed przerwą wyrównał Darren Bent, dla którego było to już piąte trafienie w tym sezonie. W drugiej połowie mieliśmy już jednak teatr jednego aktora. 10 minut po wejściu na boisko Nugent uderzeniem głową wyprowadził swój zespół na prowadzenie, zaś tuż przed końcem płaskim uderzeniem zapewnił Burnley zwycięstwo.

Bez niespodzianki skończył się mecz na Emirates Stadium - Arsenal pewnie pokonał Wigan i może wreszcie zacznie grać na miarę oczekiwań. Kibice Kanonierów po raz kolejny przekonali się, że nie ma co rozpaczać po sprzedaniu Manchesterowi City Kolo Toure. Sprowadzony z Ajaxu Thomas Vermaelen świetnie wypełnia po nim lukę, tym razem zdobył dwie bramki. Na szczególną uwagę zasługuje drugie trafienie - belgijski stoper wyprowadził piłkę z własnej połowy, wymienił podania z Emmanuelem Eboue i pięknym strzałem w okienko pokonał Chrisa Kirklanda. Później po jednym trafieniu dorzucili jeszcze Eduardo z Fabregasem i skończyło się 4:0.

Coraz poważniejszym kandydatem do spadku jest Portsmouth. W ostatnich kilku latach The Pompeys ocierali się o miejsce w europejskich pucharach, jednak od czasu odejścia do Tottenhamu ich trenera Harry'ego Redknappa jest coraz gorzej. Za swoim dawnym menadżerem poszli Jermain Defoe, Peter Crouch i Niko Kranjcar, Lassana Diarra zasilił Real Madryt, do Liverpoolu przeszedł Glen Johnson, a zawodnikiem Evertonu jest już Silvain Distin. Nic więc dziwnego, że drużyna Paula Harta nie zdobyła w tym sezonie jeszcze ani jednego punktu, tym razem przegrała z Aston Villą. W 34. minucie Nadir Belhadj bezmyślnie faulował we własnym polu karnym Stiliana Petrova. Jedenastkę pewnie wykorzystał James Milner. Dwie minuty przed przerwą wynik meczu ustalił Gabriel Agbonlahor. Młody napastnik minął Tala Ben Haima i pokonał Davida Jamesa strzałem w długi róg.

Nie było też niespodzianki na Upton Park. West Ham dzielnie walczył z Liverpoolem, dwukrotnie doprowadzał do wyrównania, jednak ostatecznie przegrał 2:3. Formą błysnął wreszcie gwiazdor The Reds Fernando Torres, który zdobył dwie bramki. Trzeciego gola dla Liverpoolu strzelił Dirk Kuyt, który zmienił tor lotu piłki po uderzeniu głową Stevena Gerrarda. Trafienia z rzutu karnego Diamantiego oraz głową Carltona Cole'a nie wystarczyły by zdobyć chociaż punkt.

Najciekawsze spotkania tej kolejki odbędą się w niedzielę. Na Old Trafford zobaczymy derby Manchesteru, zaś na Stamford Bridge przyjeżdża rewelacyjnyw tym sezonie Tottenham.

City mistrzem? To zarozumialstwo! - mówi Alex Ferguson ?