Grzegorz Lato pozwie Monikę Olejnik za "prostaków"

Zarząd PZPN domaga się od Moniki Olejnik przeprosin w "Kropce nad i" za nazwanie ludzi związanych z federacją "prostakami". W przeciwnym razie Grzegorz Lato zapowiada skierowanie sprawy do sądu.

- Zarząd PZPN (...) domaga się od Pani Moniki Olejnik publicznych przeprosin podczas jednego z najbliższych wydań programu "Kropka nad i" - czytamy w liście, który Grzegorz Lato napisał do dyrekcji TVN.

Zastrzeżenia prezesa PZPN dotyczą zachowania Moniki Olejnik w programie "Kropka nad i" wyemitowanym w TVN24 we wtorek 15 września o godzinie 20. Dziennikarka "przekroczyła wszelkie granice dobrego smaku, nazywając ludzi związanych z PZPN prostakami" - czytamy w liście Laty.

- Jesteśmy zbulwersowani faktem, że dziennikarka mająca tak długie i bogate doświadczenie zawodowe w bezkarny sposób obraża środowisko piłkarskie, tj. kluby, działaczy, zawodników reprezentacji Polski, pracowników oraz zarząd PZPN. Pytamy, jakim prawem Pani Monika Olejnik na antenie telewizji chcącej być opiniotwórczą wyraża swoje prywatne poglądy o ludziach, których nie zna? - pyta w swoim liście Lato.

- Dlatego też Zarząd PZPN w imieniu wszystkich pracowników oraz działaczy, a także innych osób związanych ze środowiskiem piłkarskim domaga się od Pani Moniki Olejnik publicznych przeprosin podczas jednego z najbliższych wydań programu "Kropka nad i". W przeciwnym razie skierujemy sprawę do sądu - czytamy w liście prezesa PZPN.

"Beenhakker nie mógł się z prostakami dogadać"

Program miał dotyczyć "skandalu śniadaniowego". Prowadząca sugerowała zaproszonemu do studia ministrowi sportu i turystyki, Mirosławowi Drzewieckiemu, że rząd uknuł spisek, aby to na Donalda Tuska mogła spłynąć sława siatkarzy, którzy odwiedzili premiera zamiast prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Na tapetę wzięto również kwestię sposobu przyznania medali.

W pewnym momencie Olejnik i Drzewiecki zaczęli po prostu chwalić siatkarzy i trenera Daniela Castellaniego. Olejnik wykorzystała moment, aby zręcznie przeskoczyć na temat Raula Lozano i jego niemiłego pożegnania, a następnie pomówić o Leo Beenhakkerze. Zapytała Drzewieckiego, dlaczego Holendrowi po Euro 2008 nie wyszło.

Minister odpowiedział, że zadecydowały zapewne różnice cywilizacyjne, że selekcjoner miał trudny styl i ciężko się komunikował z PZPN.

- Może z takimi prostakami trudno lepiej się komunikować? - odparła Olejnik.

Członek rady ministrów nie odniósł się bezpośrednio do słów dziennikarki. Dał jednak do zrozumienia, że jemu też nie podobają się obecne władze związku.

Kontrowersyjny program - tylko w całości - obejrzeć można na stronie TVN24  .

PZPN wybiera następcę Beenhakkera ?