F1. Kontynuacja skandalu. Briatore pozwą: Renault, Ferrari i Singapur

Flavio Briatore i Pat Symonds muszą liczyć się z licznymi procesami. To konsekwencje jednej z największych afer w historii Formuły 1. Byli szefowie Renault polecili rozbić bolid Nelsinho Piquetowi.

Renault zaskarży Briatore i Symondsa za narażenie na szwank dobrego imienia firmy i jej stajni wyścigowej. Możliwe jest także podjęcie kroków prawnych przez Ferrari i Felipe Massę, który w wyniku ciągu zdarzeń, jakie miały miejsce w Singapurze stracił szansę na tytuł mistrza świata. Proces mogą im wytoczyć również władze Singapuru.

Więcej na portalu F1.pl  ?

O co chodzi w tej aferze?

Podczas GP Singapuru 28 września 2008 roku Nelsinho Piquet za namową Flavio Briatore rozbił swój bolid o bariery. Według kalkulacji Briatore na wypadku miał skorzystać będący wówczas w pit stopie Fernando Alonso, kolego Piqueta z teamu Renault. - Wczoraj mieliśmy pecha, ale dzisiaj dopisało nam szczęście - powiedział Hiszpan po wyścigu.

W sierpniu 2009, krótko po zwolnieniu Piqueta przez Reanult, FIA wszczęła śledztwo w sprawie wypadku na torze w Singapurze. Przełomowym momentem sprawy były zeznania Piqueta, który przyznał się, że rozbił bolid na polecenie swoich szefów. W efekcie Briatore i Symonds ogłosili odejście z teamu.

Lauda: Kara powinna być surowa

- Kiedy po raz pierwszy usłyszałem oskarżenia wobec Renault o umyślne spowodowanie kraksy Piqueta, nie byłem pewien, czy to prawda - wspomina na łamach Daily Mail Lauda. - Jeśli okazałoby się to prawdą, to najgorsza rzecz jaka przytrafiła się Formule 1. Jeśli FIA chce przywrócić sportowi wiarygodność musi wymierzyć surową karę - dodał.

Zobacz na F1.pl co jeszcze powiedział Lauda ?

Briatore: Chciałem ocalić zespół

- Próbowałem tylko ocalić zespół - skomentował swoje odejście w rozmowie z The Mirror były już szef zespołu Renault. - To mój obowiązek. Dlatego właśnie ustąpiłem - dodał.

Afera singapurska: Briatore zagrał poniżej pasa Więcej wypowiedzi Briatore w tej sprawie na F1.pl >